Komitet Obrony Robotników był początkiem końca PRL, był wyrazem solidarności inteligencji z robotnikami – te stwierdzenia wypowiedziane przez prezydenta Andrzeja Dudę z 23 września 2016 r. w całości oddają genezę i działania KOR. Komitet był ewenementem w całym bloku wschodnim, a jego historię opisała Justyna Błażejowska w książce „Harcerską drogą do niepodległości. Od »Czarnej Jedynki« do Komitetu Obrony Robotników. Nieznana historia KOR-u i KSS »KOR«”

Prawdziwa historia KOR ukazała się w 40. rocznicę powstania tej opozycyjnej organizacji, po latach zakłamywania wydarzeń związanych z twórcami Komitetu. Prym w tym zakresie wiodło środowisko Adama Michnika i związani z nim historycy, z Andrzejem Friszke na czele. Wystarczy prześledzić publikacje „Gazety Wyborczej” na temat KOR oraz rzeczywistych twórców Komitetu, by przekonać się, jak przez lata starano się ich zdeprecjonować i jak usiłowano zafałszować historię.

Ze znajdujących się w IPN dokumentów wynika, że pierwsze próby deprecjonowania przez Adama Michnika osiągnięć inicjatora powstania Komitetu, czyli Antoniego Macierewicza, miały miejsce zaledwie kilka lat po postaniu KOR.

W październiku 1981 r. inspektor Witold Kaszkur z SB zanotował:

„Michnik w rozmowie przeprowadzonej w dniu 12 X br. z Konradem Bielińskim, Grażyną i Grzegorzem Labudą wystąpił z propozycją zrobienia filmu, który będzie odbiciem życia A. Macierewicza. Figurant podjął się napisania szkiców scenariusza do filmu w formie listu i razem z Kuroniem rozpracują go na sceny do filmu. Zdaniem figuranta w tym »trzeba Macierewicza ugotować«. […] Natomiast E. Smolar zasygnalizował odczuwalną niechęć osób związanych z emigracją na Zachodzie do osoby A. Michnika, którego do tej pory nie mogli atakować, ponieważ należał on do KOR-u. Według Smolara, bohaterem narodowym na emigracji może zostać Antoni Macierewicz”.


Z publikacji „GW” można wysnuć wniosek, że Adam Michnik ma duży problem z Antonim Macierewiczem – zarówno jako politykiem, jak i inicjatorem powstania KOR. Prognozy z lat 90., wprawdzie ze znakiem zapytania, ale sugerujące stwierdzenia, że to już koniec jego politycznej kariery, nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości, a mimo to zakłamywanie historii Komitetu wciąż trwa.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.