Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna rumienić się ze wstydu. Najpierw chciała ogrzać się w blasku złotego medalu Anity Włodarczyk, choć swoimi skandalicznymi działaniami omal nie wygoniła mistrzyni olimpijskiej z Warszawy. Teraz inna medalistka ujawnia, że stołeczni urzędnicy nadal nie wypłacili obiecanych premii finansowych.

Anita Włodarczyk, podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio, nie tylko zdobyła złoty medal, ale również ustanowiła nowy rekord świata. Do sukcesu zawodniczki stołecznej "Skry" natychmiast chciał "przytulić się" prezydent Warszawy. Hanna Gronkiewicz-Waltz chwaliła się nim na portalach społecznościowych.

Wtedy przypomniano jej list Włodarczyk sprzed kilku miesięcy, gdy zawodniczka skarżyła się na działania władz miasta.

„Zwracam się do Pani, by nie przedstawiać mediom i sądowi fałszywych informacji, że Klub nie realizuje działalności sportowej. Ja jestem tego żywym przykładem. Są też inni... Mamy plany rozwoju. Apelujmy do Pani o zaniechanie działań zmierzających do wywłaszczenia Klubu. To, co robi Miasto wobec Klubu, jest w istocie dekretem Bieruta BIS. Nam bowiem już raz w latach czterdziestych odebrano stadion przy ul. Powązkowskiej dekretem Bieruta. Twierdzenie, że Miasto wywłaszcza Klub w interesie społecznym, jest naszym zdaniem dalece niestosowne, wręcz obraźliwe dla Klubu z takimi tradycjami... Klub podatkami utrzymuje Miasto, mimo że to Miasto winno wspierać Klub w jego społecznej misji. Opłaty publiczne z terenu Skry to blisko 1 mln zł rocznie. Obiecała Pani zwolnienia z tych opłat, a zamiast tego je podwyższyła i to bezprawnie. To nie jest fair"

CZYTAJ WIĘCEJ: Bezczelność HGW. Chwali się sukcesem Włodarczyk, choć wygoniła ją z Warszawy

Później mistrzyni pokazała w jak skandalicznych warunkach musi trenować. Pomimo to przedstawiciele Ratusza nie widzieli nic niestosowanego w swoim zachowaniu.

Niestety, jest ciąg dalszy skandalu. W Warszawie mieszkanie nie tylko Włodarczyk, ale również Oktawia Nowacka – brązowa medalistka w pięcioboju nowoczesnym oraz Joanna Leszczyńska i Agnieszka Kobus – brąz w wioślarskiej czwórce. "Przegląd Sportowy" podkreśla, że medaliści z innych miast premie otrzymali już dawno. W Warszawie nie. 

– Niestety, stolica nie docenia sportowców. Warszawianki zdobyły raptem cztery medale. To bardzo niewielki ułamek populacji zamieszkującej to miasto i wydaje nam się, że powinnyśmy zostać docenione. Władze stolicy mają nas w nosie. To żenujące. I nie chodzi nawet o jakieś wielkie pieniądze, ale o gest – powiedziała "Przeglądowi Sportowemu" Joanna Leszczyńska.