Mistrz Polski Legia Warszawa gra dziś swój drugi mecz w Champions League, a jednocześnie pierwszy wyjazdowy. Po porażce 0:6 na własnym stadionie z Borussią Dortmund wypada życzyć sobie, żeby legioniści nie skompromitowali się po raz drugi. Uchronić ich od tego ma nowy trener Jacek Magiera, który zadebiutuje dziś w roli szkoleniowca Legii.

Po nieszczęsnym spotkaniu z Borussią mistrzowie Polski rozegrali dwa mecze ligowe – przegrali z Zagłębiem Lubin u siebie 2:3 i zremisowali na wyjeździe z Wisłą Kraków 0:0. Po tym ostatnim spotkaniu w końcu można być zadowolonym z gry defensywy Legii, która za poprzedniego trenera Besnika Hasiego prezentowała się wyjątkowo żałośnie. Sporting w ostatniej kolejce ligi portugalskiej wygrał na własnym stadionie z Estoril Praia 4:2, ale formą nie błyszczy, bo poprzednie dwa spotkania ligowe przegrał i stracił pierwsze miejsce w tabeli na rzecz innego klubu z Lizbony – Benfiki.

Sporting spisuje się słabiej, odkąd w ostatnich dniach letniego okienka transferowego stracił dwóch swoich najlepszych graczy – pomocnika João Mário (przeszedł za 40 mln euro do Interu Mediolan) i napastnika Islama Slimaniego (30 mln euro zapłaciło za niego Leicester City). Ale trener Jorge Jesus ani trochę nie przejął się tym faktem. Sporting od wielu lat jest klubem, który wychowuje młodych piłkarzy i sprzedaje ich potem za grube miliony do bogatszych lig. 

Szkółka Sportingu uważana jest za jedną z najlepszych na świecie. Stąd w wielki świat wyruszyli tacy piłkarze, jak Paulo Futre, Luis Figo, Simão Sabrosa, Nani, Ricardo Quaresma czy w końcu Cristiano Ronaldo. W mistrzowskiej drużynie Portugalii z Euro 2016 grało aż dziesięciu wychowanków klubu z Lizbony! 

W ostatnich latach na sprzedaży swoich graczy klub zarobił 175 mln euro. Nie przeszkodziło mu to jednak… stanąć na skraju bankructwa. Okazało się bowiem, że wielka część pieniędzy, które powinien zarobić klub trafiała do kieszeni menedżerów. Budowa nowych obiektów dla akademii piłkarskiej pochłonęła więcej pieniędzy, niż zakładano. W efekcie klub popadł w gigantyczne długi. W 2013 r. w bardzo trudnym momencie prezydentem Sportingu zgodził się zostać  biznesmen i zagorzały kibic Sportingu, sponsor sekcji piłki ręcznej i… hokeja na rolkach – Bruno de Carvalho. Jego pierwszą decyzją było zerwanie współpracy ze sławnym menedżerem Jorge Mendesem, który przy transferach potrafił załatwiać sobie prowizje wynoszące nawet 50 proc. całej transakcji. Poza tym de Carvalho wykupił z powrotem prawa do wszystkich piłkarzy klubu, które wcześniej były w posiadaniu różnych podejrzanych funduszy inwestycyjnych. Skończyły się też kosztowne transfery do klubu. Wynik tych działań jest zadziwiający – w trzy lata de Carvalho spłacił dług wynoszący 275 mln euro! W tej chwili Sporting jest jedynym czołowym klubem Portugalii, który nie ma problemów finansowych. Mają je ich najwięksi rywale FC Porto i Benfica, którzy też karty swoich najlepszych zawodników sprzedali funduszom inwestycyjnym. 

João Mário sprzedany za 40 mln euro został najdroższym piłkarzem Sportingu w historii. Przed laty Cristiano Ronaldo do Manchesteru United przechodził bowiem za jedyne 17,5 mln euro. W klubie nadal są jednak wartościowi zawodnicy – w tym trzech mistrzów Europy – bramkarz Rui Patricio, William Carvalho i Adrien Silva. Nową gwiazdą ataku wicemistrza Portugalii został Holender Bast Dost, który przyszedł z Wolfsburga i na razie bardzo dobrze zastępuje Slimaniego. 

Obrońców Legii czeka dziś trudne zadanie. Tym bardziej że nadal nie wiadomo, czy zagra jej podpora Michał Pazdan.