Skandal w Komisji Europejskiej. Co wynika z dokumentów afery Bahama Leaks?

Niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” ujawnił sensacyjną wiadomość, że była unijna komisarz do spraw konkurencji Holenderka Neelie Kroes potajemnie sprawowała podczas swojej kadencji w Kom

Jan Naj / Gazeta Polska
Niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” ujawnił sensacyjną wiadomość, że była unijna komisarz do spraw konkurencji Holenderka Neelie Kroes potajemnie sprawowała podczas swojej kadencji w Komisji Europejskiej funkcję dyrektora spółki zarejestrowanej w raju podatkowym na Bahamach. Jej nazwisko wypłynęło przy okazji badania przez Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (International Consortium of Investigative Journalists ICIJ) tzw. afery Bahama Leaks.

Jak ujawnia niemiecki dziennik z Monachium „Sueddeutsche Zeitung”, którego dziennikarze śledczy współpracują w ramach ICIJ, była holenderska komisarz do spraw przestrzegania i regulowania unijnej konkurencji Neelie Kroes (według doniesień medialnych ostro popierana w tamtym czasie przez niemieckie władze) była w trakcie pełnienia funkcji komisarza dyrektorem w spółce Mint Holdings Limited zarejestrowanej na Bahamach. Kroes zataiła te informację, czym naruszyła kodeks postępowania Komisji Europejskiej, zakazujący komisarzowi wykonywania jakiejkolwiek działalności dodatkowej - płatnej lub nawet bez jakiegokolwiek wynagrodzenia. Holenderka najpierw zaprzeczała tym doniesieniom, ale po okazaniu jej dokumentacji przyznała, że to prawda, chociaż nazwała to tylko „niedopatrzeniem”. Dla całej Unii Europejskiej, ale szczególnie dla Niemiec, które forsowały jej kandydaturę, jest to wyjątkowo przykra informacja, bowiem pani Kroes była komisarzem ds. konkurencji, która to funkcja wymagała wyjątkowej uczciwości. Takiej gospodarczej uczciwości wymagała ona od innych, a sama w tym czasie łamała prawo.

Od początku wątpliwa nominacja

Niemiecka gazeta pisze, że od początku jej nominacja na stanowisko komisarza unijnego była kontrowersyjna, bowiem w stosunku do Kroes stawiano zarzut, iż objęła tę funkcję mając bezpośredni związek z biznesem, co było zabronione. Już wtedy milionerka Neelie Kroes – jak czytamy w niemieckim dzienniku – zasiadała m.in. w radzie nadzorczej w firmie transportowej jej ojca, co od początku wzbudzało protesty ze względu na konflikt interesów.

Zasiadała także w radach nadzorczych takich firm jak: Volvo, McDonald`s, czy koncern zbrojeniowy Thales. Z opóźnieniem, ale musiała w końcu zrezygnować z tych funkcji. Jednak amerykański „Wall Street Journal” ujawnił po kilku miesiącach od objęcia przez nią funkcji komisarza, że Kroes ukryła fakt, że pracowała w Brukseli jako lobbystka dla koncernu zbrojeniowego Lockheed Martin. Pomimo tych zastrzeżeń została ona w 2004 roku komisarzem ds. konkurencji.

Podwójne standardy

Przypomnijmy, że w tym samym 2004 roku Komisja Swobód Obywatelskich Parlamentu Europejskiego po przesłuchaniu nie poparła nominowanego na komisarza ds. sprawiedliwości Włocha Rocco Buttiglione, bowiem naraził się całej Brukseli swymi negatywnymi poglądami na temat homoseksualizmu i roli kobiet. Okrzyknięto go zwolennikiem bardzo nienowoczesnego, patriarchalnego modelu rodziny. Uznano wtedy, że Buttiglione, mimo znajomości siedmiu języków (angielskiego, niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego, portugalskiego i polskiego) i wykształcenia w zakresie prawa, filozofii, polityki, etyki społecznej i ekonomii, nie nadaje się na europejskiego komisarza.

Konkluzja narzuca się sama: uczciwy człowiek, ale o niewygodnych prawicowych poglądach nie nadaje się – zdaniem Komisji i Parlamentu Europejskiego na komisarza, natomiast nieuczciwa i kontrowersyjna milionerka Neelie Kroes jest jak najbardziej odpowiednia.

Gdzie wiarygodność Komisji Europejskiej?

Niemiecka prasa, w tym także „Sueddeutsche Zeitung”, nie mają wątpliwości, że sprawa Neelie Kroes podważa nie tylko wiarygodność Komisji Europejskiej, ale całej Unii Europejskiej. „Fakt, że komisarz do spraw konkurencji, osoba mająca walczyć z kartelami i nielegalną pomocą państwa okazała się być szefową firmy w cieszącej się złą sławą oazie podatkowej każe nam postawić pytania o niezależność brukselskich komisarzy” - czytamy w niemieckim dzienniku.

Kroes nie jest jedynym politykiem uwikłanym w niejasne interesy, bowiem na liście Bahama Leaks widnieje tajemnicze nazwisko Amber Rudd, która jest urzędującym obecnie ministrem spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii. Są tam także inne znane osoby ze świata polityki. Czy możemy im jeszcze wierzyć?

Markus Meinzer, szef niemieckiego pozarządowego projektu indeksu szarej strefy finansów (Tax Justice Network) nie ma wątpliwości, że umieszczanie firm w rajach podatkowych takich jak Bahamy, źle świadczy o rzetelności ich właścicieli.

Dokumenty Bahama Leaks, z których korzysta m.in. „Sueddeutsche Zeitung” to zbiór, który zawiera informacje o ponad 175 tys. firm i fundacji, które powstały w latach 1990-2016 na karaibskich wyspach.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#Bahama Leaks #Neelie Kroes

​Waldemar Maszewski (Hamburg)
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo