Ludzie z Nowoczesnej chcą za wszelki sposób zaistnieć. Zorganizowali nawet w Opolu konferencję na temat „pisiewiczów”. Chodzi o ludzi, którzy rzekomo mieli otrzymać posady ze względu na swoje znajomości i polityczne powiązania. Przemysław Pytlik, wiceprzewodniczący Nowoczesnej w Opolu podczas spotkania wymieniał kolejne nazwiska. Patryk Jaki zabrał głos w sprawie. Przypomniał Pytlikowi, jak sam nie tak dawno płaszczył się przed nim, by uzyskać zatrudnienie dla siebie i swojej rodziny. Ależ hipokryzja w tej Nowoczesnej…
 
Nowoczesna przygotowała wczoraj w Opolu konferencję na temat ludzi, którzy mieli rzekomo otrzymać posady ze względu na polityczne koneksje. Akcja nawiązuje do ostatniego numery tygodnika „Newsweek”. Zaatakowano polityków PiS.
 
Na okładce Bartłomiej Misiewicz i Patryk Jaki. Opisano, że stanowiska dostali za lojalność oraz że sami rozdają posady. Patryk jaki już wtedy napisał: „Świństwo! Posadę dają mi wyborcy. Otrzymałem jeden z najlepszych wyników w PL-nie z jedynki. Lis to hiena i ściek”.
 


Sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości  w odpowiedzi na przedstawienie Nowoczesnej w Opolu ujawnił korespondencję z jednym z ówczesnych działaczy Nowoczesnej – Przemysławem Pytlikiem.
 
Treść wiadomości ujawnionej przez Patryka Jakiego nie zostawia wątpliwości. Wynika z niej, że Pytlik błagał o stanowisko dla siebie i rodziny.
 
p.Pytlik zarząd "N" w Opolu. Dziś robił konf.o"misiewiczach", a niedawno prosił mnie o pracę dla siebie i rodziny” – napisał Jaki i przedstawił zrzut ekranu z wiadomości z 23 listopada 2015 roku. Wtedy Pytlik miał pisać:

„…ma swoje otoczenie i jest hermetycznie zamknięty, czy o co kaman? Mówiłem mu, ze nigdy nie byłem w żadnej partii, nie byłem karany itp. I jestem 100% czysty i nikt niczego na mnie nie wyciągnie. 7 lat pracowałem w zakładzie energetycznym a 14 lat prowadzę firmy mojej żony. Nie ukrywam, ze chcę popracować na rzecz miasta by móc w przyszłości startować w wyborach. Mam na to czas i pieniądze. może i w samym ratuszu tez mogę się przydać. To się tyczy również mojego ojca, co prawda ma 60 lat, ale trudno szukać w mieście równie dobrego eksperta od zagadnień edukacji (on całe życie w tym siedzi…”

– czytamy w udostępnionej wiadomości.
 


Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl Bartłomiej Misiewicz poprosił by zawiesić go w funkcjach pełnionych w MON "w związku z kampanią medialną, którą w niego wymierzono".