Błaszczak na celowniku ABW. Prokuratura szukała haków na ministra

Piotr Nisztor

Dziennikarz śledczy „Gazety Polskiej i „Gazety Polskiej Codziennie”. W Telewizji Republika jest gospodarzem programu „Rozmowa ściśle jawna”.

Kontakt z autorem

  

Za rządów PO–PSL Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego inwigilowała obecnego ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka, a także jego najbliższego współpracownika wraz z rodziną. Powód? Rzekome wątpliwości wokół budowy… kanalizacji na posesji polityka PiS - ujawnia „Gazeta Polska”.

To miała być jedna z największych afer odkrytych przez służby podległe ówczesnemu premierowi Donaldowi Tuskowi. We wrześniu 2009 r. funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego kierowanej przez Krzysztofa Bondaryka zatrzymali prezesa i czterech dyrektorów regionalnych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Postawiono im zarzuty korupcji. Obecnie przed sądami w Szczecinie toczą się dwa procesy w tej sprawie. „Gazeta Polska” dotarła do dokumentów z tych postępowań.

Wynika z nich, że ABW i Prokuratura Okręgowa w Szczecinie próbowały za wszelką cenę włączyć w aferę w ZUS… Mariusza Błaszczaka, posła PiS, obecnie ministra spraw wewnętrznych. Rozważano postawienie mu nawet zarzutów. Wszystko dlatego, że system odprowadzania wody deszczowej (kanalizację) na jego posesji wykonała firma, która świadczyła również usługi dla ZUS, a została polecona przez zatrzymanego prezesa zakładu. Mimo że Błaszczak zapłacił przelewem za usługę wiele miesięcy przed formalnym rozpoczęciem śledztwa, był inwigilowany. Podsłuchiwano jego rozmowy telefoniczne, a funkcjonariusze ABW bardzo dokładnie prześwietlali nie tylko jego, lecz także współpracującego z nim działacza PiS wraz z rodziną. Śledczym tak bardzo zależało na znalezieniu materiałów przeciwko Błaszczakowi, że mieli nawet naciskać na jednego z oskarżonych – Sylwestra Rypińskiego, byłego prezesa ZUS – aby złożył obciążające polityka zeznania.

Wszystko zaczęło się w pierwszej połowie 2008 r. tuż po wygranych przez Platformę Obywatelską wyborach parlamentarnych. Wówczas Artur S., przedsiębiorca współpracujący z ZUS, poinformował swojego kolegę, prywatnie zięcia ówczesnego senatora PO Jana Olecha, że posiada materiały wskazujące na korupcję w szczecińskim oddziale zakładu. Ten skontaktował go ze swoim teściem. Do spotkania doszło na przełomie marca i kwietnia 2008 r. w domu senatora Olecha. S. opowiedział politykowi o próbach wymuszania od niego łapówek przez Tadeusza D., dyrektora szczecińskiego oddziału ZUS, a na poparcie swoich słów przedstawił zarejestrowane przez niego rozmowy. „Po weekendzie majowym otrzymałem telefonicznie informację od senatora Olecha, że w tej sprawie mam skontaktować się z Delegaturą ABW w Szczecinie. Oryginalna kaseta z nagraniami została mi zwrócona” – zeznał Artur S.

Po kilku miesiącach przedsiębiorca napisał oświadczenie datowane na 1 grudnia 2008 r. Napisał w nim, że sprawa jest zamiatana pod dywan, a Tadeusz D. miał rzekomo dowiedzieć się o jego wizycie w ABW i złożeniu obciążających go zeznań. Oświadczenie wraz z pismem senatora Olecha trafiło do Julii Pitery, ówczesnej pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją. Sprawa ruszyła z miejsca.

Więcej w tygodniku „Gazeta Polska”.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Starcia separatystów z policją

/ sxc.hu

  

Tysiące zwolenników niepodległości Katalonii wyszły na ulice Barcelony, by protestować przeciw wyrokom więzienia, jakie dzień wcześniej otrzymali przywódcy separatystów. Doszło do starć z policją, która użyła pałek, gdy demonstranci obrzucali ją świecami dymnymi i podpalali kosze na śmieci.


Trzy osoby zostały zatrzymane, gdy protestujący usiłowali sforsować barierki ustawione przed budynkami rządowymi w centrum miasta. Policja zdołała po południu odblokować kilkadziesiąt dróg oraz kilka linii kolejowych, które od rana okupowali demonstranci.

We wtorek nadal nie udało się jednak przywrócić prawidłowego funkcjonowania lotniska El Prat w Barcelonie po poniedziałkowych zamieszkach, w których ponad 40 osób zostało rannych, w tym dwie ciężko, w starciach z policją, która użyła gumowych pocisków.

Przywódcy separatystów ogłosili we wtorek, że wyroki więzienia wzmocnią tylko determinację Katalończyków, by doprowadzić do referendum w sprawie secesji regionu. Były wicepremier Katalonii i lider jednego z dwóch największych ugrupowań separatystycznych - Republikańskiej Lewicy Katalonii (ERC) - Oriol Junqueras powiedział w wywiadzie dla agencji Reutera, że wyrok, jaki otrzymał przyczyni się do umocnienia ruchu na rzecz oderwania regionu od Hiszpanii.

Szef regionalnego rządu Quim Torra bronił masowych protestów przeciw wyrokom Sądu Najwyższego Hiszpanii, który skazał dziewięcioro katalońskich separatystów na kary więzienia wynoszące od dziewięciu do 13 lat. Uznał, że decyzja SN jest „nie do zaakceptowania”, a Katalończycy „rozpoczynają nowy etap (...) walki o samostanowienie”.

Pierwsze manifestacje Katalończyków niezadowolonych z wyroków skazujących separatystów rozpoczęły się spontanicznie w poniedziałek po południu na ulicach największych miast regionu.

W poniedziałek rano hiszpański Sąd Najwyższy skazał dziewięcioro katalońskich separatystów za podburzanie w związku z nielegalnym referendum niepodległościowym w tym regionie Hiszpanii, przeprowadzonym 1 października 2017 roku.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl