Mniejszość niemiecka zamieszkująca gminy sąsiadujące z Opolem nie może pogodzić się z decyzją Rady Ministrów ws. powiększenia miasta o Dobrzeń Wielki, Dąbrowę, Komprachcice oraz Prószków. – Gdyby nie powiększenie Opola, nasze województwo mogłoby przestać istnieć. Liczba mieszkańców stolicy regionu spadłaby znacząco poniżej 100 tys. – przekonuje poseł PiS-u Patryk Jaki.

Od stycznia 2017 r. do Opola zostaną przyłączone okoliczne gminy (Dobrzeń Wielki, Dąbrowa, Komprachcice oraz Prószków). Jednym z pomysłodawców projektu jest Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości. – Gdyby nie powiększenie Opola, nasze województwo mogłoby przestać istnieć. Liczba mieszkańców stolicy regionu spadłaby znacząco poniżej 100 tys. – przekonywał Jaki.

Przeciwna powiększeniu Opola jest mniejszość niemiecka. – Przyłączenie okolicznych gmin do miasta oznacza nie tylko straty ekonomiczne, ale również ograniczenie praw mniejszości niemieckiej. Aby dana społeczność mogła w pełni korzystać ze swoich praw na określonym terytorium, powinna stanowić co najmniej 20 proc. wszystkich mieszkańców. Mniejszość niemiecka w Dobrzeniu Wielkim ten warunek spełnia. Po przyłączeniu okolicznych gmin do Opola żyjący do tej pory w skupiskach Niemcy będą stanowili 2,4 proc. mieszkańców Opola. W związku z tym nie będą mogli np. być częścią samorządu – mówi nam Rafał Bartek, przewodniczący Zarządu Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim.

Ponadto zdaniem Rafała Bartka decyzje o przyłączeniu czterech gmin do Opola były podejmowane bez zgody mieszkańców i wbrew wynikowi konsultacji społecznych, według których przeciwko powiększaniu Opola opowiedziało się ponad 90 proc. mieszkańców gmin. Na wspomniane zarzuty odpowiada w rozmowie z „Codzienną” Patryk Jaki.

– Dobrzeń Wielki miał do dyspozycji 118 mln zł, nie wiedział nawet, jak te pieniądze wykorzystać. Zupełnie niepotrzebnie utworzył cztery drużyny piłkarskie. A zatem zarzut, podnoszony przez przeciwników przyłączenia gmin do Opola, że doprowadzi to do zubożenia gmin, jest nietrafiony, bo gminy te nie radzą sobie ze swoimi dotychczasowymi budżetami – mówi „Codziennej” wiceminister sprawiedliwości. – Co do sposobu przeprowadzania konsultacji społecznych przez mniejszość niemiecką, to był on nieobiektywny. Mniejszość niemiecka celowo pomijała domy, w których mieszkali zwolennicy powiększenia Opola – dodaje Jaki.