Prawnik: W sprawie Misiewicza nie złamano prawa

O zawiadomieniu złożonym do prokuratury przez PO, dotyczącym powołania Bartłomieja Misiewicza do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, mówi prawnik dr Radosław L.

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
O zawiadomieniu złożonym do prokuratury przez PO, dotyczącym powołania Bartłomieja Misiewicza do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, mówi prawnik dr Radosław L. Kwaśnicki, Partner Zarządzający w Kancelarii RKKW, w rozmowie z Dorotą Łomicką.

Czy w sytuacji powołania do rady nadzorczej PGZ Bartłomieja Misiewicza doszło do złamania prawa?
Bazując na powszechnie dostępnej wiedzy, wskazuję, że w mojej ocenie prawnej powołanie do rady nadzorczej PGZ pana Bartłomieja Misiewicza nie uchybiło żadnemu przepisowi powszechnie obowiązującego prawa. Przedstawianie tego w inny sposób to w mojej ocenie informacja nieprawdziwa i wprowadzająca w błąd – tym bardziej że niekiedy jest to czynione bez żadnych zastrzeżeń. Taki komunikat może naruszać dobra osobiste zarówno pana Misiewicza, jak i spółki PGZ SA, jego bezrefleksyjne powtarzanie również.

Jak to wygląda od strony prawnej?
Niektóre media informujące o rzekomym naruszeniu prawa powołują się na ustawę z 30 sierpnia 1996 r. o komercjalizacji i prywatyzacji oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 7 września 2004 r. w sprawie szkoleń i egzaminów dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek, w których skarb państwa jest jedynym – podkreślam: jedynym – akcjonariuszem.
Tymczasem, jak wynika z powszechnie dostępnych źródeł, Polska Grupa Zbrojeniowa została zawiązana w 2013 r. przez skarb państwa – nie powstała więc w wyniku komercjalizacji. Obecnie skarb państwa posiada bezpośrednio w jej akcjonariacie 37,37 proc. akcji, czyli – co ważne w tej dyskusji – z całą pewnością nie jest jej jedynym akcjonariuszem. Zatem ustawa o komercjalizacji i prywatyzacji nie ma tu wprost zastosowania (a jej przepisy szczególne, rozszerzające wymóg posiadania egzaminu do rad nadzorczych na niektóre spółki powstałe w innym trybie, nie znajdują w mojej ocenie zastosowania do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która wybierana jest przez walne zgromadzenie). W mojej zatem opinii nie mamy tu do czynienia ze złamaniem ani rozporządzenia, które dotyczy jednoosobowych spółek skarbu państwa, ani ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji.

To ignorancja czy zwyczajna polityczna zagrywka?
Jestem prawnikiem, a nie politykiem, więc trudno jest mi odgadywać intencje krytyków Bartłomieja Misiewicza. Dodam tylko, że składanie zawiadomienia o przestępstwie przy posiadaniu świadomości, że do naruszenia przepisów nie doszło, samo w sobie jest przestępstwem i może grozić odpowiedzialnością karną.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

#PGZ SA #Bartłomiej Misiewicz #Antoni Macierewicz #MON

Dorota Łomicka
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo