– To jest coś, co zdarzyło się kilka razy w ciągu mojego życia – przyznała w rozmowie z CNN Hillary Clinton, mówiąc o swoim zasłabnięciu. Jednocześnie kandydatka Demokratów na prezydenta USA próbuje bagatelizować całą sytuację. Jej sztab zamierza jednak upublicznić więcej informacji na temat stanu zdrowia.

W niedzielę Hillary Clinton zasłabła podczas oficjalnych uroczystości upamiętniających ofiary zamachu na World Trade Center, a następnie odwołała zaplanowane na poniedziałek i wtorek spotkania wyborcze w Kalifornii. Według przedstawicieli sztabu wyborczego Clinton, ich szefowa zasłabła z „przegrzania”. Tego dnia temperatura w Nowym Jorku przekroczyła 25 stopni. Jej lekarz oświadczył później, że Clinton ma zapalenie płuc. Z kolei rzecznik sztabu kandydatki Demokratów, Brian Fallon, przyznał, że należało zareagować lepiej na sytuację i wcześniej przekazując informacje o stanie zdrowia.

Sama Clinton próbuje bagatelizować sytuację. W telefonicznej rozmowie z CNN zapewniła, że za kilka dni zamierza wrócić do prowadzenia kampanii. Stwierdziła też, iż nie myślała, że zasłabnięcie „to będzie taka duża sprawa”. Jednocześnie dodała, że  w przeszłości miewała już podobne problemy. – To jest coś, co zdarzyło się kilka razy w ciągu mojego życia – powiedziała w CNN.

O samym zasłabnięciu mówiła tak: – Poczułam zawroty głowy i straciłam równowagę na krótką chwilę. Gdy tylko usiadłam, uspokoiłam się, dostałam trochę wody, od razu zaczęłam czuć się lepiej.

Natomiast sztab Hillary Clinton zapewnił, że Amerykanie poznają więcej informacji na temat jej stanu zdrowia. To zapewne reakcja na zapowiedzi Donalda Trumpa, który w rozmowie z Fox News poinformował, że w ubiegłym tygodniu przeszedł badania i oświadczył, że kiedy otrzyma wyniki, opublikuje je.