W internecie istnieje tajna grupa byłych pracowników Amber Gold. Krąg ten ma wpływać na zeznania świadków w tej sprawie oraz wymieniać się informacjami związanymi z procesem. Tomasz Adamski, rzecznik sądu, ujawnił zeznania jednego ze świadków, który potwierdza istnienie grupy. W Sądzie Okręgowym w Gdańsku trwa proces w sprawie Amber Gold. 

Od marca przed gdańskim Sądem Okręgowym toczy się proces Amber Gold. W sprawie jest około 19 tys. osób pokrzywdzonych i 430 świadków.

Sam akt oskarżenia to 9 tys. stron. Akta całego śledztwa liczą aż 16 tys. tomów. O skali sprawy najlepiej świadczy fakt, że Prokuratura Okręgowa w Łodzi, która prowadziła śledztwo musiała wynająć ciężarówkę i zewnętrzną firmą transportową, która ma dostarczyć akta śledztwa do sądu w Gdańsku.

W internecie funkcjonuje tajna grupa byłych pracowników Amber Gold. Jej członkowie - to także zarazem pokrzywdzeni przez spółkę - mogą wymieniać się informacjami związanymi z procesem i wpływać na zeznania świadków – podało rmf24.pl.

Grupa jest zamknięta. Fakt jej istnienia pojawił się w zeznaniach jednego ze świadków wezwanych przez prokuraturę. Informację potwierdził Tomasz Adamski.

Świadek potwierdził, że istnieje grupa na portalu społecznościowym. Jest to grupa byłych pracowników, którzy wymieniają informacje dotyczące ogólnie mówiąc sprawy. Natomiast nie była w stanie sprecyzować, jakie to są informacje. Twierdziła, że tak pilnie grupy nie śledzi

– powiedział rzecznik.

Dodał, że strony procesu muszą sprawdzić o czym rozmawiali członkowie owej grupy. Gdyby okazało się, że usiłowano nakłaniać kogoś do składania określonych zeznań, to prokuratura z urzędu wszcznie śledztwo w tej sprawie.

Marcinowi P. oraz jego żonie Katarzynie P. - byłym szefom Amber Gold - zarzuca się w sumie 14 przestępstw. Chodzi przede wszystkim o wyłudzenia na wielką skalę, ponad 800 mln zł. Pieniądze kilkunastu tysięcy klientów miały być zainwestowane w złoto. W rzeczywistości tylko 10 mln zł zostało ulokowane w tym kruszcu. Grozi im do 15 lat więzienia.