Ekspert mówi wprost: Warszawa, żeby się oczyścić, potrzebuje dymisji HGW

  

– Hanna Gronkiewicz-Waltz straciła kontrolę. Mamy tutaj proces tzw. pączkowania kryzysu. Biorąc pod uwagę, że zorganizowanie referendum zajęłoby jeszcze jakiś czas, to zapewne już wtedy prezydent będzie w jeszcze gorszym punkcie. Dlatego uważam, że jest możliwe jej legalne odwołanie – zaznacza w rozmowie z portalem Niezalezna.pl politolog, dr Wojciech Jabłoński.

Czy decyzja Hanny Gronkiewicz- Waltz dotycząca dymisji wiceprezydentów Warszawy to według Pana nakaz Grzegorza Schetyny?
Sądzę, że to dalszy ciąg szaleństwa Hanny Gronkiewicz-Waltz, która sama powinna podać się do dymisji. Tym bardziej, że sama jest zamieszana w aferę reprywatyzacyjną. I to przede wszystkim jej odpowiedzialność, i jej udział w tej sprawie, jest ważny, a nie wiceprezydentów, którzy są mało rozpoznawalni. W tej akcji wykazali się oni zaledwie nieudolnością, ale im samym nie ma czego udowodnić, jeżeli chodzi o udział finansowy w tej aferze. A Hannie Gronkiewicz-Waltz można pośredni udowodnić oraz to, że z tego bałaganu na rynku warszawskich nieruchomości na usunięcie którego miała osiem lat, miała pewne korzyści. Warszawa, żeby się oczyścić, potrzebuje dymisji prezydent. Dymisja wiceprezydentów to nie jest decyzja Schetyny. Od dawna plotkuje się, że sam Grzegorz Schetyna czy Hanna Gronkiewicz-Waltz to nie są osoby, które przyjmowałyby od siebie rozkazy czy polecenia. Nawet mówiło się, że Grzegorzowi Schetynie zależało, aby Gronkiewicz-Waltz została przez tę aferę "przeorana", więc jemu powinno zależeć, żeby prezydent na swoim stanowisku wykrwawiła się. Ale Hanna Gronkiewicz-Waltz na tyle trwa w uporze, że łatwo wystawia się na cios.

Ile wizerunkowo traci Hanna Gronkiewicz-Waltz, że nie podała się do dymisji?
Sprawa wygląda paskudnie. Co prawda, zamówiono na polecenie sondaż, z którego wynika, że poparcie wynosi 60 procent do 30 niezadowolonych. Ale badania w skali ogólnopolskiej wykazałyby coś zupełnie innego. W tym momencie stoi przed kryzysem, który jest dopiero w fazie początkowej. Z jednego kryzysu dotyczącego jednej działki robi się kryzys dotyczący kolejnej działki. A tutaj pojawiają się media, które drążą temat, który powinien być on dawno temu wyjaśniony. Prezydent Warszawy zrobiła wszystko, żeby pójść na żer mediów i PiS-u. Gronkiewicz-Waltz nie bierze pod uwagę tego, że jej słowa, że nie myśli, żeby ustąpić ze stanowiska, są szokujące, śmieszne i tragiczne. Nie wróżę jej sukcesów.

Ile na aferze reprywatyzacyjnej traci PO?
Platforma Obywatelska traci nie przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. To, co robi przyczynia się do tonięcia sondażowego Platformy, ale nie jest to decydujące. Nie mówimy o PO, jak rok temu, o partii rządzącej, tylko o partii z jednocyfrowym poparciem. Nie sądzę, żeby Gronkiewicz-Waltz dobiła PO. Prezydent dobija samą siebie.

Coraz częściej mówi się o referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jednak już jedno było i prezydent nie została odwołana...
To były zupełnie inne warunki. Platforma miała wtedy władzę w całym kraju. Poza tym, nie było tak dużej sytuacji kryzysowej, jak jest teraz. Sytuacja zmieniła się na niekorzyść prezydent Warszawy. Dlatego pewnie referendum byłoby dobrym pomysłem. A sama prezydent oraz PO poszłyby na pomysł referendum, jeśli miałaby do wyboru albo referendum albo prokuratora i aresztowanie. Na razie PO będzie ten pomysł blokować, a Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie wykrwawiać się i wystawiać na żer kolejnych, mało znaczących urzędników.

A gdyby do doszło do referendum, HGW mogłaby zostać odwołana?
Jest to możliwe, bo sytuacja kryzysowa będzie się rozwijać. Hanna Gronkiewicz-Waltz straciła kontrolę. Mamy tutaj proces tzw. pączkowania kryzysu. Biorąc pod uwagę, że zorganizowanie referendum zajęłoby jeszcze jakiś czas, to zapewne już wtedy prezydent będzie w jeszcze gorszym punkcie. Dlatego uważam, że jest możliwe jej legalne odwołanie.

Dokąd zmierza PO?
Rok temu powiedziałbym, że jedzie sfinansowanym przez ludzi BMW prosto w ścianę z prędkością 200 km. Teraz mogę powiedzieć, że jedzie gruchotem z prędkością 40 km i teraz, gdy uderzy w tę ścianę, rozpadnie się.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Władca Kremla nie odpuszcza Serbii

  

Składający wizytę w Serbii prezydent Rosji Władimir Putin oskarżył dziś władze Kosowa o prowokacyjne działania. Wymienił wśród nich decyzję o powołaniu przez Kosowo regularnej armii, która -według niego - może doprowadzić do destabilizacji regionu.

Putin ocenił też, że decyzja Prisztiny o powołaniu armii jest nielegalna i potęguje napięcie między Kosowem i Serbią.

- Niestety w ostatnim czasie kosowskie władze podjęły serię prowokacyjnych kroków, co znacznie zaostrzyło sytuację, przede wszystkim mam na myśli oświadczenie kosowskiej strony z 14 grudnia o utworzeniu tzw. armii Kosowa. Niewątpliwie jest to bezpośrednie naruszenie rezolucji ONZ, która nie pozwala na utworzenie na terytorium Kosowa jakichkolwiek formacji wojskowych, oprócz międzynarodowego oenzetowskiego kontyngentu - powiedział Putin w czasie konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Serbii Aleksandarem Vucziciem.

Wcześniej utworzenie przez Kosowo armii potępiło też rosyjskie MSZ, według którego działanie to narusza rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ i grozi destabilizacją Bałkanów.

Przeciwko grudniowej decyzji parlamentu w Kosowie o utworzeniu własnej armii protestuje Serbia, która ostrzega, że nie przyczyni się to do zwiększenia bezpieczeństwa w regionie.

Zgodnie z ustawą, istniejące obecnie, liczące 4000 osób, lekko uzbrojone Siły Bezpieczeństwa Kosowa - które zajmują się głównie obroną terytorialną i reagowaniem na sytuacje kryzysowe - zostaną przekształcone w regularną armię. Docelowo ma ona liczyć 5000 osób stałego personelu i 3000 rezerwistów. Według rządu w Prisztinie proces tworzenia armii potrwa co najmniej 10 lat. Utworzone zostanie też ministerstwo obrony, którego obecnie w Kosowie nie ma. Od czasu interwencji NATO w 1999 r. za bezpieczeństwo Kosowa odpowiadają kierowane przez Sojusz siły międzynarodowe.

Kosowo ogłosiło niepodległość 17 lutego 2008 roku. Kraj ten jest uznawany przez 115 państw, w tym przez 23 z 28 krajów Unii Europejskiej (oprócz Cypru, Grecji, Hiszpanii, Rumunii i Słowacji). Niepodległości tego państwa nie uznały, oprócz Serbii oraz Bośni i Hercegowiny, także Rosja i Chiny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl