500+ w akcji

  

Nie ma zaskoczenia: polskie rodziny nie przepijają środków z 500+, więcej za to wydają na jedzenie, obuwie i odzież. Wzbogacony domowy portfel pozwala również więcej zainwestować w naukę dzieci, czyli ich lepszy start w dorosłość. W tym kontekście żałośnie brzmią skargi Wojciecha Cejrowskiego, że przez 500+ ludzie nie chcą u niego wycinać trzciny.

Kraków, sobotni ranek na dworcu PKP. Chcę skorzystać z pięknej pogody, wyruszam w krajoznawczą podróż. Na kolejnych sklepach mieszczących się w dworcowej hali widnieją duże informacje, że poszczególne firmy przyjmą pracownice i pracowników. Uświadamiam sobie, że na sieciowych spożywczakach „na moim kwadracie” jest podobnie. To już pewne: 500+ jest w akcji i robi swoje, pracodawcy pod presją silnego redystrybucyjnego impulsu są zmuszeni zaoferować lepsze warunki pracy i płacy. Dla bardzo wielu polskich rodzin oznacza to szansę na nieco lepszy byt.

Chleba i edukacji

Gdy tylko wprowadzono 500+, często słyszeliśmy „dobrze poinformowanych”, którzy z przekonaniem głosili, że „biedota” przepije te pieniądze. Zapewniała o tym Magdalena Środa, zapewniali ludzie z profesorskimi tytułami, którym antypisowskie fobie zaciemniły pomyślunek, zapewniali mnie o tym – co było najsmutniejsze – zwykli ludzie, którzy też przecież mieli dostać te środki. Ponieważ także od własnych opinii bardziej sobie cenię twarde dane statystyczne i konkret materii (za dużo jako Polacy bujamy w inteligenckich mniemaniach!), co dobrze widać choćby w moich felietonach dla „Codziennej”, wielokrotnie pisałem, mówiłem, apelowałem o cierpliwość: poczekajmy na mapę wydatków 500+. Byłem dziwnie pewien, że całe to antypięćsetplusowe bajdurzenie okaże się propagandą ludzi uprzedzonych.

W pierwszej połowie sierpnia Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych i Instytut Rozwoju Gospodarki Szkoły Głównej Handlowej podały wyniki przedstawionego przez siebie badania, które stanowi pierwszą szkicową mapę wydatków 500+, łącznie z ich dalszym pożytkowaniem w ramach domowych budżetów. Jak się okazuje, pięćsetplusowe pieniądze przeznaczane są głównie na zakup żywności i ubrań oraz edukację dzieci. Równocześnie rodzice deklarują, że w nadchodzącym roku szkolnym z puli 500+ zwiększą wydatki na edukację swoich pociech i opłaty związane z przedszkolem i szkołą.

Smutki pana Cejrowskiego

Spójrzmy bliżej na mapę wydatków 500+ sporządzoną przez KPFiIRG SGH. Otóż blisko 43 proc. badanych zadeklarowało, że za otrzymane środki zakupili żywność i ubrania. Nieco mniejsza liczba ankietowanych stwierdziła, że wydała pięćsetplusowe kwoty na pokrycie opłat związanych z przedszkolem (34,2 proc.), a także edukację i dodatkowe zajęcia dla dzieci (32 proc.).

Autorzy badania pokusili się także o wnioski płynące z uzyskanych danych statystycznych. Ich zdaniem widoczny jest wpływ 500+ na poprawę pozycji finansowej gospodarstw domowych i „jakość wywiązywania się przez nie ze zobowiązań”. To może tłumaczyć fakt, że coraz więcej firm jest zmuszonych oferować pracownicom i pracownikom nieco lepsze warunki.

Przy tej okazji przypomniały mi się niedawne gorzkie żale Wojciecha Cejrowskiego. Na antenie Radia Koszalin podróżnik opowiadał: „Miałem facetów do wycinania trzciny. W tym roku ich nie mam i oni mi uczciwie powiedzieli: »panie, ja mam trójkę dzieci, to ja mam 1000 złotych miesięcznie. Mam reumatyzm, nie będę przychodził do pana«”. To smutne, że pan Cejrowski nie jest w stanie zrozumieć, iż schorowani ludzie nie chcą tyrać za grosze. Autor słynnego „WC Kwadransa” zapewne oburzyłby się mocno, ale to za sprawą takich „pracodawców” jak on wielu Polaków wolało emigrację zarobkową od wegetowania na miejscu. Dzięki 500+ wiele Polek i Polaków odmówiło upokarzającej roli społecznej roboczego bydła. Niektórym jest to mocno nie w smak.

Polski problem – brak oszczędności

Wróćmy do eksperckiego badania mapy wydatków 500+. Wynika z niego, że jedynie w niewielkim stopniu środki z programu polskie rodziny przeznaczają na oszczędności. Jak się okazuje, tylko nieco ponad 16 proc. gospodarstw domowych zadeklarowało zwiększenie oszczędności w reakcji na pojawienie się pięćsetplusowych pieniędzy. Brak oszczędności to niestety poważna rodzima bolączka. Aż 55 proc. polskich gospodarstw domowych nie ma żadnych oszczędności. A jeśli nawet jakimiś dysponują, to nie przekraczają one poziomu jednej trzeciej miesięcznych dochodów. A to w gruncie rzeczy niewielkie kwoty, niepozwalające na jakąkolwiek długotrwałą strategię życiowo-finansową.

Byt i edukacja – to są elementarne potrzeby Polaków. To bardzo dobrze świadczy o nas jako społeczeństwie. Jeżeli uda się zagwarantować środki na 500+ w kolejnych latach, nie tylko bieda-Polska ma szanse stanąć na nogi, poprawi się także sytuacja naszej raczkującej wielkomiejsko-prowincjonalnej klasy średniej.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts