Adwokat w centrum skandalu z nieruchomościami. Wcześniej był obrońcą m.in. Kiszczaka

  

Grzegorz Majewski, adwokat, który przejął działkę Chmielna 70, to znana postać warszawskiej palestry. Nawet szef Okręgowej Rady Adwokackiej (dzisiaj zawiesił wykonywanie tej funkcji). Na sali sądowej był obrońcą w głośnych procesach z pierwszych stron gazet. Wśród osób, które reprezentował, znaleźli się m.in. gangsterzy z „Pruszkowa” oraz Czesław Kiszczak.

W najgłośniejszym skandalu związanym z reprywatyzacją – zwrotem wartej 160 mln zł działki przy pl. Defilad – udział wzięli adwokaci Robert Nowaczyk i Grzegorz Majewski. Gdy grunt został przekazany za darmo Majewskiemu i dwóm innym osobom, żona mecenasa – Katarzyna Majewska – pracowała w Biurze Gospodarki Nieruchomościami (BGN – jednostka ta zajmuje się m.in. zwrotami nieruchomości). A Nowaczyk został biznesowym wspólnikiem Jakuba Rudnickiego, ówczesnego wiceszefa BGN.

CZYTAJ WIĘCEJ: HGW powinna szukać adwokata. Ujawniono fakt, który pogrąża ją całkowicie

Grzegorz Majewski to znana postać warszawskiej adwokatury. Ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji UW. W 2001 roku otworzył, wspólnie z Piotrem Sikorskim, kancelarię adwokacką. Uczestniczył w pracach komisji i kół przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. Pracował m.in.: w latach 2001-2007 w Komisji Klubowej, w latach 2004-2013 w Kole Młodych, w latach 2010-2013 w Komisji ds. Szkolenia Aplikantów Adwokackich. W latach 2005-2007 pracował w Komisji Wykonywania Zawodu Adwokata i Organizacji Adwokatury przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, a w latach 2010-2013 w Komisji ds. Zagranicznych Naczelnej Rady Adwokackiej. W 2004 roku Zgromadzenie Izby Adwokackiej w Warszawie powierzyło mu funkcję sędziego Sądu Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Warszawie. Następnie w kadencji 2007-2010 pełnił funkcję wiceprezesa sądu, aby ostatecznie od roku 2010 zostać jego prezesem. Od 2010 roku jest członkiem Komisji Bioetycznej przy Instytucie Kardiologii w Aninie. W kwietniu tego roku został wybrany dziekanem Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Majewski od początku pracuje głównie na sali rozpraw, prowadząc sprawy karne. Bronił nie tylko gangsterów z „Pruszkowa”, ale i Czesława Kiszczaka. Domagał się m.in. uchylenia wyroku skazującego byłego szefa PRL-owskiej bezpieki w procesie autorów stanu wojennego.

Dziś – kiedy media ujawniły, że jego żona pracowała w BGN – Grzegorz Majewski zawiesił pełnienie funkcji dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej.

Więcej na ten temat w jutrzejszym Dodatku Warszawskim „Gazety Polskiej Codziennie”
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: rp.pl,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niepokojące wieści z Dalekiego Wschodu. Pjongjang wycofuje się z denuklearyzacji

/ / www.youtube.com/watch?v=OtfAueQ_VGE

  

Tematu denuklearyzacji nie ma już na stole negocjacyjnym i rozmowy z USA nie są potrzebne, ponieważ dialog ten był grą amerykańskiej administracji na użytek wyborców – podał Ambasador Korei Płn. przy ONZ Kim Song.

"Nie potrzebujemy prowadzić teraz długich rozmów z USA, a denuklearyzacji nie ma już na stole negocjacyjnym" - napisał Kim i dodał, że rozmowy były ze strony Waszyngtonu "grą na zwłokę".

Wcześniej w sobotę prezydent Korei Płd. Mun Dze In i prezydent USA Donald Trump rozmawiali o kontynuacji dialogu dyplomatycznego z Koreą Północną. Pjongjang dał Waszyngtonowi czas do końca roku na przedstawienie propozycji, która przełamałaby impas w negocjacjach.

Władze KRLD domagają się też, by USA odstąpiły od jednostronnej polityki narzucania Korei Płn. "bezwarunkowej denuklearyzacji" i do końca tego roku podjęły nową rundę rozmów dwustronnych, w których zostaną uwzględnione postulaty strony północnokoreańskiej. Jeśli tak się nie stanie - ostrzegł Pjongjang - Korea Północna "może wejść na inną ścieżkę".

Nieporozumienia wywołane żądaniami Pjongjangu wobec Waszyngtonu i wznowienie testów rakietowych w ostatnich tygodniach postawia pod znakiem zapytania szanse wypracowanie porozumienia z północnokoreańskim reżimem.

Podczas szczytu NATO w Londynie Trump oświadczył, że "lider Korei Północnej budzi jego zaufanie", ale nie może też nie zauważać, że Kim Dzong Un "wciąż wysyła rakiety". Trump zadeklarował, że jeśli zajdzie taka potrzeba, to Stany Zjednoczone mogą użyć siły. "Jeśli będzie to konieczne, zrobimy to" - oznajmił. Nazwał też ponownie Kima "Rocket Man" (człowiekiem rakietą), na co Pjongjang zareagował ostrzeżeniem, że taki brak szacunku może być groźny dla USA.

Resort spraw zagranicznych Korei Płn. wydał komunikat, w którym napisano, że skoro Trump wspomina o użyciu siły, to należy zdiagnozować u niego "nawrót ględzenia ramola". Korea Północna nazywała amerykańskiego prezydenta "ramolem" zanim obie strony rozpoczęły negocjacje.

Pod koniec listopada Kim Dzong Un zarządził ćwiczenia artylerii. Komentatorzy oceniają te manewry jako najnowszą oznakę frustracji Pjongjangu brakiem postępów w realizacji wspólnych projektów obu Korei oraz impasem w negocjacjach nuklearnych z Waszyngtonem. Korea Płn. zasygnalizowała też, że jeśli władze USA nie wystąpią z nowymi propozycjami, to może wznowić wstrzymane próby broni jądrowej i testy rakiet balistycznych dalekiego zasięgu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl