HGW powinna szukać adwokata. Ujawniono fakt, który pogrąża ją całkowicie

  

Prokuratura Regionalna we Wrocławiu przejęła śledztwa dotyczące skandali reprywatyzacyjnych w Warszawie. Będzie dziewięć postępowań, a zajmie się nimi aż pięciu prokuratorów. Na jaw wychodzą kolejne kwestie. Żona jednego z prawników, który przejął Chmielną 70, pracowała w warszawskim ratuszu. To nie wszystko. Była urzędniczką Biura Gospodarki Nieruchomościami – właśnie tego, które zajmuje się zwrotami.

„Zreprywatyzowana” działka, przez którą może się wywrócić kariera Hanny Gronkiewicz-Waltz (Chmielna 70), ma już wpis prokuratorski w księdze wieczystej świadczący o możliwości popełnienia przestępstwa – pisaliśmy parę dni temu.

Działka może być warta nawet 160 mln zł. Wrocławska prokuratura prowadząca sprawę nieprawidłowości przy warszawskich „reprywatyzacjach” złożyła w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów X Wydział Ksiąg Wieczystych wniosek o wpisanie ostrzeżenia o „niezgodności treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym”.

Początkowo aferami związanymi z przekazywaniem stołecznych nieruchomości ze złamaniem procedur miała się zajmować Prokuratura Okręgowa w Warszawie, ale decyzją Prokuratury Krajowej sprawa trafiła do Wrocławia. Chodziło o dziewięć śledztw. „Postępowania te dotyczą m.in. nieruchomości przy ul. Chmielnej 70 (obecnie plac Defilad 1), Kazimierzowskiej 34 i siedmiu innych” – można było się dowiedzieć z oficjalnego komunikatu sprzed tygodnia.

Grzegorz Majewski razem z dwoma osobami przejął działkę na placu Defilad. Żona Majewskiego – Katarzyna – pracowała w ratuszu w Biurze Gospodarki Nieruchomościami (BGN) – ujawniło tvnwarszawa.tvn24.pl.

Ta właśnie jednostka zajmuje się zwrotami.

Katarzyna Majewska przyszła do BGN w 2011 roku. Początkowo na zastępstwo, później jednak wygrała konkurs i zatrudniono ją na stałe.
 
Rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk tłumaczył, że nie wiedział, że Majewska była żoną Grzegorza Majewskiego, dla którego Robert Nowaczyk odzyskał działkę.

Ta informacja dotarła do nas od państwa. Nie mieliśmy takiej wiedzy wcześniej, zresztą nie możemy i nie mamy narzędzi, żeby zweryfikować, kto jest z kim w związku małżeńskim. To by wykraczało poza przepisy prawa pracy, takich pytań zadawać nie możemy

 – mówił w rozmowie z TVN24 Bartosz Milczarczyk.

Ciekawe jest również oświadczenie Majewskiej, w którym miała podać, czy ktoś z jej bliskich ma roszczenia do nieruchomości należących do miasta. Napisała, że „nie jest w stanie ustalić tych informacji". Nadal pracowała w ratuszu.

Być może wtedy dyrektor BGN powinien sprawdzić, co znaczy to sformułowanie. Być może ze strony dyrektora BGN zabrakło podejrzliwości czy próby zrozumienia całej sytuacji

– tłumaczył dalej rzecznik ratusza.
 
Dodał, ze w zaistniałej sytuacji wicedyrektor BGN i sekretarz miasta spotkali się z urzędniczką. Prezydent miasta zadecydowała o wypowiedzeniu Majewskiej umowy o pracę.

Milczarczyk dodał, że Majewska bezpośrednio nie zajmowała się zwrotami. Przyznał jednak, że miała wgląd w akta.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tvnwarszawa.tvn24.pl,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy kłócą się z USA ws. Nord Stream 2. „Nikt nam nie przeszkodzi”

/ fdecomite CC BY 2.0

  

Niemiecki socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych Heiko Maas oświadczył dziś, że nawet ewentualne sankcje USA nie wstrzymają zbudowania gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.

- Nikt nie przeszkodzi - powiedział Maas uczestnicząc w politycznym forum dyskusyjnym agencji dpa. Karne posunięcia Stanów Zjednoczonych mogą wprawdzie skłonić niektórych udziałowców tego przedsięwzięcia, w tym koncerny niemieckie, do wycofania się, ale nie doprowadzą do fiaska całego projektu - zaznaczył. Dodał, że wtedy Rosja urzeczywistniłaby go sama i nie miałoby się już wtedy żadnego wpływu na kontynuowanie tranzytu gazu przez Ukrainę.

Jak wskazał Maas, negocjacje w sprawie ukraińskiego tranzytu prowadzone są obecnie z udziałem Unii Europejskiej. - Wszystko to obróciłoby się wniwecz, gdyby wprowadzono sankcje, a ten gazociąg zostałby potem zbudowany przez samych Rosjan - podkreślił szef niemieckiej dyplomacji.

Rzecznik ambasady USA w Berlinie potwierdził w niedzielę, że ambasador Richard Grenell wysłał do realizujących projekt gazociągu Nord Stream 2 zachodnich koncernów list z zapowiedzią objęcia ich amerykańskimi sankcjami, jeśli nie wycofają się z tego przedsięwzięcia.

- List przypomina, że jakakolwiek firma współpracująca z rosyjskim sektorem energetycznych rurociągów eksportowych naraża się na sankcje USA z tytułu CAATSA (Ustawy o Przeciwdziałaniu Przeciwnikom Ameryki poprzez Sankcje) - oświadczył rzecznik, dodając, że budowie drugiego bałtyckiego gazociągu z Rosji do Niemiec sprzeciwiają się także inne państwa europejskie.

Odnosząc się do listu, Maas powiedział dziś, że nie jest jego zadaniem mówienie ambasadorom o tym, co im wolno, niemniej „o tym, czy (taki) sposób eksponowania siebie leży w interesie Stanów Zjednoczonych, muszą zdecydować już same Stany Zjednoczone”.

Formalnie jedynym udziałowcem spółki odpowiedzialnej za projekt Nord Stream 2 jest rosyjski Gazprom, ale podpisała ona umowy o finansowaniu tego przedsięwzięcia przez niemieckie koncerny Wintershall i Uniper oraz holendersko-brytyjski Shell, francuski Engie (dawniej GDF Suez) i austriacki OMV. Wszystkie te firmy energetyczne byłyby odbiorcami dostarczanego nowym gazociągiem surowca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl