Jerzy Janowicz odpadł już w 1. rundzie wielkoszlemowego US Open. Polak nie miał jednak łatwo - los przydzielił mu broniącego tytułu Novaka Djokovicia. Spotkanie zakończyło się wygraną Serba 6:3, 5:7, 6:2, 6:1.

Po meczu Djoković przyznał, że nie zagrał najlepiej, a Janowicz „to rywal nieprzewidywalny”. „Djoko” przeżywa ostatnio spadek formy, walczy także z urazami. Lider światowego rankingu odpadł już w 3. rundzie Wimbledonu, a w turnieju olimpijskim w Rio de Janeiro przegrał mecz otwarcia. W niedawnym turnieju w Cincinnati zrezygnował ze względu na ból nadgarstka. 

W meczu z Janowiczem po piątym gemie fizjoterapeuta musiał zająć się łokciem i ramieniem Serba, ale Djoković nie chciał o tym mówić. - To było działanie zapobiegawcze. Wszystko jest w porządku - oznajmił.

Jerzy Janowicz dopiero niedawno wrócił, po półrocznej przerwie, do rywalizacji na korcie, bo od jesieni zmagał się z kontuzjami. W efekcie spadł na 247. miejsce w rankingu ATP.

Była to pierwsza konfrontacja tych zawodników. Spotkanie trwało dwie godziny i 37 minut. Djokovic zanotował 12 asów, Polak pięć. Odwrotnie wyglądała proporcja podwójnych błędów - u zwycięzcy było ich pięć, a u łodzianina 13. Wymowna jest też statystyka dotycząca niewymuszonych błędów - 18 po stronie Serba i 59 u jego przeciwnika. Ten ostatni miał jednak więcej uderzeń wygrywających - 41 do 34 - informuje PAP.