Przed sądem w Baranowiczach trwa proces ws. morderstwa obywatela Stanów Zjednoczonych Salomona Jasmana. Białorusin podejrzany o zbrodnię tłumaczy, że zabił, ponieważ Amerykanin „niepochlebnie wyraził się” o prezydencie Łukaszence. 

Do zabójstwa w Baranowiczach doszło na początku tego roku, ale pierwsza rozprawa odbyła się 16 sierpnia. Powodem tragedii miało być znieważenie prezydenta Białorusi przez Amerykanina. 

Feralnego wieczoru razem z Salomonem Jasmanem oglądaliśmy wystąpienie prezydenta  Łukaszenki w telewizji. Salomon niepochlebnie wyraził się o głowie naszego państwa. Powiedział, że Łukaszenka rzucił kraj na kolana. Potem powiedział, że Białorusini znoszą wszystkie upokorzenia cierpliwie, ale dla 10 dolarów są skłonni świadczyć każdy rodzaj usług seksualnych. Nie mogłem się powstrzymać i uderzyłem go w szczękę 

– cytuje wyjaśnienia zabójcy portal kresy24.pl.

Po tym, według zeznań zatrzymanego, doszło między mężczyznami do bójki, podczas której Białorusin udusił Jasmana. Następnie postanowił pozbyć się zwłok. Twierdzi, że z powodu pewnych dolegliwości nie mógł podnieść ciała zmarłego, więc postanowił je rozczłonkować. Przyznał, że wiedział jak to zrobić, ponieważ doświadczenie zdobył pracując przez osiem lat w rzeźni, przy uboju świń. Rozczłonkowane zwłoki wywiózł swoim samochodem za miasto i tam je zakopał, a odzież, którą miał na sobie spalił.

Białorusin, którego nazwiska nie ujawniono, został oskarżony na podstawie kilku artykułów – za zabójstwo, rozbój, zbezczeszczenie zwłok, kradzież i zniszczenie dokumentów.

Oskarżony wyniósł z mieszkania Jasmana drogi alkohol, sprzęt audio, zestaw narzędzi i kluczy, noże myśliwskie, oraz monety kolekcjonerskie i zwykłe – z różnych krajów, a także wszystkie pieniądze i karty bankowe. Morderca zabrał nawet żetony na przejazdy metrem w Nowym Jorku.