Lider KOD Mateusz Kijowski wziął pod lupę portfele Polaków. Stwierdził, że w sumie Polska wcale nie jest takim biednym państwem, a poziom życia najbiedniejszych Polaków jest... „dużo wyższy” niż w wielu innych krajach. To nie koniec teorii Kijowskiego. Wytropił on nawet „niepożądane społecznie efekty” programu 500 plus.

Kijowski w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” pytany jest o powody wygranej PiS w wyborach. Lider KOD zastanawia się przez chwilę, czy do zwycięstwa nie doprowadziły przyczyny ekonomiczne, stwierdza jednak, że raczej nie.

- Jesteśmy chyba w pierwszej trzydziestce najbogatszych państw świata. Jak się porówna poziom życia najbiedniejszych Polaków, to jest on dużo wyższy niż w bardzo wielu państwach na świecie - mówi Kijowski.

Lider Komitetu Obrony Demokracji ma jednak problem z rządowym programem 500+. Twierdzi, że po jego wprowadzeniu... ludzie odchodzą z pracy, żeby żyć z zasiłków.

- Na pewno są ludzie, którym ten program bardzo pomógł, i nie sądzę, żeby można go było nazwać złym. Można dyskutować, czy on jest dobrze skonstruowany, czy dociera do naprawdę potrzebujących, czy nie korzystają na nim ci, którzy w ogóle nie potrzebują pomocy. Ale czy ma on aż tak wielki wpływ na poczucie godności? Nie wiem. Myślę, że poczucie godności zależy od wielu kwestii, a nie tylko od zawartości portfela. Poza tym już podobno widać niepożądane społecznie efekty 500+. Zdarzają się podobno przypadki, że ludzie odchodzą z pracy, bo dostali zasiłek – tłumaczy Kijowski.

 
Po zwróceniu uwagi przez dziennikarza, że jeśli rodzic dwójki dzieci odchodzi z pracy, bo zarabia tam jedynie ok 1 tys. zł, to „chyba coś nie tak jest z miejscem pracy, a nie z tymi ludźmi”, Mateusz Kijowski zaczął przekonywać, że doprowadzenie do takiej sytuacji nie jest dobre społecznie.
 

 - Jeżeli ludzie są wypychani z pracy na życie z zasiłków, to nie jest to dobre społecznie.  - twierdzi Kijowski.
 Czyli uważa pan, że praca za 1 tys. zł jest OK?  - dopytuje dziennikarz.
 - Uważam, że człowiek, który pracuje, jest bardziej aktywny społecznie niż taki, który nie pracuje.  - tłumaczy lider KOD.
 Nawet za tysiąc złotych?  - pyta dziennikarz.
 - Nie chcę wskazywać winnych, po prostu wydaje mi się, że program funkcjonuje słabo w połączeniu z rzeczywistością. Nie powinno się skłaniać ludzi do rezygnacji z aktywności życiowej. Godność wynika nie tylko z wynagrodzenia, ale też z tego, że pracuję, coś z siebie daję, jestem komuś potrzebny. - mówił w rozmowie z „Wyborczą” Mateusz Kijowski.