Polacy – wielki naród czy tubylcy znad Wisły?

  

Polska historia to stąpanie po linie rozpiętej pomiędzy wiarą w dziejową misję, która nadaje nam cechy wielkości, a kompleksem niższości wobec reszty Europy i pragnieniem odkupienia „grzechów” poprzez służalczość wobec Zachodu.

Bywały takie momenty. Gdy cesarz Otton III wkładał Bolesławowi Chrobremu diadem na głowę, traktując przywódcę młodego, ledwie 40-letniego państwa, na równi z Germanami i Frankami, albo gdy Jan Sobieski wyciągał rękę do cesarza Leopolda Habsburga, mówiąc: „Miło mi, bracie, żem ci wyświadczył tę przysługę”, elity państwa nie miały wątpliwości, że są częścią wspólnoty Zachodu nie gorszą niż inne narody. Gdy jednak politycy czy artyści wyrzekali się narodowych obyczajów w imię „gonienia Zachodu”, tenże Zachód traktował Polaków jako mieszkańców drugiej kategorii, którzy nie mają nawet prawa do własnego państwa. Polityka historyczna nie jest wynalazkiem nowym, choć akurat tego pojęcia używa się od niedawna.

Początki szkalowania Polski
Pierwszy upodlający stereotyp na temat Polaków sformułował niemiecki historyk Herman Conring, który w połowie XVII w. otrzymał od króla szwedzkiego Karola X Gustawa propozycję opisania polskich dziejów. Kronikarz nie robił tego za darmo, a monarcha zza Bałtyku nie zlecał tego bezinteresownie – dzieło miało być wielkim humanistycznym uzasadnieniem dla szwedzkiej inwazji, zwanej później „potopem”. Autor nie tylko stwierdzał, że Polska jest jakimś nowym, nieznanym tworem w Europie, ale że Germania powinna sięgać do Wisły, bo tak pisał rzymski historyk Tacyt (choć miał na myśli I w. naszej ery). Conring napisał broszurę, którą w tysiącach egzemplarzy rozpowszechniano nie tylko w Polsce, ale także na zachodzie Europy – wynikało z niej, że Polacy nie są w stanie stworzyć własnego państwa i przejście Rzeczypospolitej pod panowanie Korony szwedzkiej może wyjść tylko z pożytkiem dla międzynarodowego ładu. Te kartki historyczne wiarygodnie korespondowały z ówczesnym obrazem polskiego państwa: Szwedzi zdobyli Warszawę i Kraków, część szlachty przeszła na stronę Karola Gustawa, a w granice państwa polsko-litewskiego wdarli się także Moskale i siedmiogrodzkie wojska księcia Jerzego Rakoczego. Propaganda Conringa padła więc na podatny grunt, ale oparła się jej katolicka Austria, która nie życzyła sobie luterańskiego panowania nad Wisłą i pomogła Polakom w wojnie ze Szwedami. „Potop” jednak poczynił ogromne spustoszenia w Polsce – nie tylko materialne, ale i moralne. Po raz pierwszy w historii polscy urzędnicy, od drobnych podsędków po wysoko postawionych wojskowych, zdradzali legalnego króla i wznosili okrzyki na cześć najeźdźcy – co tak dobitnie zobrazował Henryk Sienkiewicz, wkładając w usta imć pana Zagłoby sarmackie oburzenie. Świadkiem polskiej demoralizacji był szwedzki humanista Samuel Pufendorf, młodszy o całe pokolenie od Conringa, który napisze później, że anarchia w Polsce zagraża nie tylko samym Polakom, ale też innym państwom. Po raz pierwszy w piśmiennictwie europejskim pojawił się głos, że lepiej by było dla Europy, gdyby Polska nie istniała. Na jednej z kart księgi historycznej Pufendorfa widnieje scena, w której król szwedzki Karol Gustaw przedstawiony jest jako król Polski, a wśród magnatów oddających mu hołd widnieje też Jan Sobieski. Faktycznie późniejszy król Rzeczypospolitej dołączył do Szwedów, co później mu wybaczono, a on sam odkupił swoje winy, jednakże jego udział w „potopie” pokazuje skalę rozdarcia polskich elit w obliczu obcego najazdu. Od czasów najazdu Szwedów antypolska narracja zdobywała kolejne szczyty. W XVIII w. Fryderyk Wielki i caryca Katarzyna II potrafili finansować publicystykę o ogólnoeuropejskim zasięgu: król Prus przekonywał samego Woltera o polskiej anarchii, a władczyni Rosji finansowała pisanie antypolskich haseł w pierwszej na świecie encyklopedii. W osiemnastym stuleciu działał też w Wilnie niemiecki botanik Georg Forster, który jako pierwszy użyje, w swojej prywatnej korespondencji, określenia „pol­nische Wirtschaft” [polski bałagan – red.]. Sam uczony nie ujawniał w publicystyce swoich myśli o Polakach, ale gdy jego listy zostały w XIX w., w czasach zaborów, opublikowane, polityczna propaganda korzystała z nich na takich samych prawach, jak 200 lat wcześniej z publicystyki Hermana Conringa. W ten sposób uzasadniano konieczność rozbioru Polski, wymazania Rzeczypospolitej z map Europy. Sformułowania Forstera były cytowane przez Niemców jeszcze w czasach nazistowskich.

Przeprośmy za Piastów, Jagiellonów
Mit „polskiego bałaganu” obrastał w kolejne wątki – w XIX w. rozgorzała dyskusja na temat początków państwa polskiego, gdzie przejściowo prym wiodła teza o niemieckich korzeniach Mieszka I. Choć dyskusja dotyczyła odległego średniowiecza, to trudno było nie powiązać jej z ówczesnym stanem polskości – naród bowiem nie miał wtedy własnego państwa, a nadwiślańskie elity łatwiej mogły przełknąć kompromis z zaborcą, nawet jeśli twórca dynastii Piastów miałby wywodzić się z obcej narodowości. Dodatkową odmianą czarnej propagandy wokół Polski stała się „bohaterszczyzna” – przekonanie, że Polacy nadrabiają rzekomy brak organizacji naiwnym czy wręcz straceńczym heroizmem. Przybrawszy taką wersję historii, łatwo było postponować powstania narodowe czy obronę Polski w 1939 r., określając wszystkie stanowcze akty oporu przeciwko zaborcom jako „idealistyczne”. Z tego powodu Polacy do dziś nie znają skali wysiłku swoich przodków w Powstaniu Listopadowym, podczas którego zrodził się militarny plan uratowania Warszawy, zrealizowany przez Józefa Piłsudskiego w 1920 r. Nadal nie uczy się w szkołach, w jaki sposób Polskie Państwo Podziemne stworzyło ogólnonarodową machinę do walki z niemieckim i sowieckim terrorem, jak zamachy na niemieckich oficerów czy skuteczne ataki na komunistyczne więzienia świadczyły nie tylko o bohaterstwie, ale i sprawności organizacyjnej Polaków.

Jak ocalić narodowego ducha?
W naszej historii mamy też przykłady błyskotliwej obrony przed propagandą. Gdy po bitwie grunwaldzkiej Krzyżacy rozpętali antypolską histerię, rozpuszczając pogłoski o dalszym trwaniu w pogaństwie Władysława Jagiełły, na soborze w Konstancji prawnik Paweł Włodkowic podjął się intelektualnego i retorycznego pojedynku z niemieckim dominikaninem Janem Falkenbergiem. Przed publiką złożoną z najtęższych umysłów Europy Polak obnażył hipokryzję Krzyżaków i zakwestionował taką wersję zdarzeń, jakoby nad Wisłą szalały antykatolickie spiski. Innym przykładem skutecznego odporu czarnej legendzie o nas samych była twórczość kronikarzy XVI w.: Macieja z Miechowa i Marcina Kromera, którzy niemalże „wymyślili” sarmacki rodowód Polaków. Był to retoryczny zabieg niezwykle potrzebny w renesansowej Europie, wierzącej, że bez antycznych korzeni nie można wywieść swojej wielkości. Nie inaczej pozycję Polski w umysłach ludzi Zachodu budował Ignacy Paderewski, gdy grał koncerty fortepianowe przed prezydentem USA Woodrowem Wilsonem, pokazując w ten sposób żywotność polskiej kultury. Gdy w 1910 r. odsłonięto w Krakowie pomnik Grunwaldzki, na plac Matejki ściągnęły dziesiątki tysięcy ludzi. Paderewski był jednym z głównych fundatorów monumentu, który miał dodać Polakom otuchy wobec niemieckiej ekspansywności, miał przypominać o zwycięstwach nad Niemcami. Podczas uroczystości do pianisty podszedł młody mężczyzna, który zapytał, od jak dawna Paderewski planował to wydarzenie. „Jak pana jeszcze nie było na świecie” – odpowiedział kompozytor ze łzami wzruszenia w oczach. Wiedział, że dobrą opinię o własnych rodakach trzeba najpierw umocnić wśród nich samych.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl