​Ile są warte pszczoły

  

Pszczoły miodne wymierają w Polsce w zastraszającym tempie: każdego roku może ginąć nawet 200 tys. pszczelich rodzin. Tymczasem bez pracy pszczół i innych owadów zapylających wartość upraw rolnych w Polsce w 2015 r. byłaby niższa o 4,1 mld zł. Ich masowa śmierć to zła wiadomość nie tylko dla rodzimej wsi, lecz także dla całej gospodarki.

Utarło się mówienie, że pszczoły umierają – podobnie jak umierają ludzie. To określenie, które przetrwało nie tylko w mowie potocznej, jest oznaką wielkiego szacunku naszej postchłopskiej kultury i obyczajowości względem pszczół. Ten zwrot dla dużej części społeczeństwa nie jest już dziś tak zrozumiały, jak był dla naszych przodków – słoiki z tańszymi i droższymi miodami stoją w równych rządkach na sklepowych półkach.

Dlaczego pszczoły umierają

A jednak wciąż potrzebujemy pszczół – i rzecz nie tylko w miodzie. Brzydko mówiąc: pszczoły się opłacają! W skali całego świata wpływ owadów zapylających na wartość plonów wyceniana jest na 265 mld euro rocznie. A jak to wygląda w naszych realiach? Największe pieniądze pszczoły dają nam zarobić na zapylaniu jabłek oraz rzepaku. „Ekonomiczna wartość zapylania samych jabłek w Polsce wynosi ponad 1,5 mld zł rocznie, a rzepaku około 1 mld zł rocznie” – czytamy w przygotowanym przez Pracownię Przyrodniczą raporcie „Nie tylko miód. Wartość ekonomiczna zapylania upraw rolniczych w Polsce w roku 2015”.

Warto przypomnieć, że pszczoły poprzez zapylanie przyczyniają się do produkcji jednej trzeciej żywności na ziemi, w tym aż 90 proc. owoców. Niestety, ich wymieranie to globalna klęska, która nie ominęła również naszego kraju. Jak podaje portal Najwyższej Izby Kontroli: „pszczoły wymierają w wyniku zmian klimatycznych, kurczących się siedlisk, chorób, a przede wszystkim chemizacji rolnictwa. Zabijają je pestycydy masowo stosowane przez rolników w okresie kwitnienia roślin. Eksperci obliczają, że przy utrzymaniu obecnych tendencji pszczoły mogą całkowicie zniknąć do 2035 r.”. W polskich warunkach niebezpieczne dla pszczół jest również wycinanie drzew akacjowych, dzięki którym odpoczywają po stałym podtruwaniu wśród pełnych pestycydów upraw.

W sprawie pożytku z pracy pszczół eksperci NIK-u mówią jednym głosem z ekologami Greenpeace, którzy niedawno wręczyli wzmiankowany wyżej raport „Nie tylko miód” ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofowi Jurgielowi. Jak się okazuje, m.in. pszczela praca w rolnictwie tylko w ubiegłym roku przekroczyła wartość 4 mld zł! Przy okazji: to pionierskie badania ekonomiczne na naszym gruncie, nie mieliśmy dotąd podobnych wyliczeń dla polskiego rolnictwa.

Dużo owoców i wielka kasa

Z przekazanego ministerstwu raportu wynika, że zapylanie przez pszczołowate jest niezbędne lub bardzo ważne do prawidłowego rozwoju m.in. gruszek, wiśni, pomidorów, ogórków, dyni, licznych ziół, gryki i rzepaku – wiele z tych gatunków to rośliny, których Polska jest czołowym producentem i eksporterem. I to nie tylko w skali unijnej, ale również na ogólnoświatowe rynki.

Nie da się przecenić znaczenia eksportu produktów rolnych nie tylko dla wsi, ale i dla naszej gospodarki. I tak w 2014 r. wartość eksportu towarów rolno-spożywczych wynosiła 21,3 mld euro. Znaczny udział w eksporcie przypada na eksport produktów roślinnych, w tym właśnie tych, których plon zależy od zapylania przez owady. Liczby dają do myślenia: eksport owoców świeżych w 2014 r. wyniósł 1334 tys. ton. I równał się 597 mln euro.

Przyjrzyjmy się nieco bliżej naszej owocowej gospodarce. Polska jest ważnym w skali globalnej producentem owoców klimatu umiarkowanego. Wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej to u nas uprawia się najwięcej jabłek, wiśni, malin, porzeczek i borówki wysokiej. Poza tym jesteśmy istotnym producentem truskawek, agrestu i aronii.

Owady zapylające, w tym pszczołowate, są niezbędne dla zapylania chociażby jabłek i wiśni. Tymczasem nasz kraj od ponad dekady jest największym w Unii Europejskiej i czwartym na świecie producentem jabłek. W latach 2004–2013 w polskim handlu zagranicznym jabłkami odnotowano dynamiczny wzrost: „eksport tych owoców wzrósł w tym czasie prawie 2,8 razy (z 434 tys. ton do 1230 tys. ton). Jego wartość zwiększyła się z 90 mln euro do 447 mln euro (tj. prawie pięciokrotnie) i stanowiła 40–60 proc. wartości eksportu owoców”. Co do wiśni: Polska jest największym jej producentem w UE. W 2012 r. udział rodzimych zbiorów w unijnej produkcji wiśni wyniósł 64 proc. Równocześnie jesteśmy trzecim światowym producentem wiśni (po Turcji i Rosji). 15 proc. produkcji światowej pochodzi z naszego kraju.

Na ratunek pszczołom

W trakcie specjalnego panelu zorganizowanego przez NIK Piotr Krawczyk, wiceprezes Polskiego Związku Pszczelarskiego, mówił, że nikt w Polsce na serio nie przejmuje się wymieraniem pszczół: choć cenimy ich pracę i wiemy, że dzieje się z nimi coś złego. Krajowy Program Wsparcia Pszczelarstwa – któremu chcą bliżej przyjrzeć się kontrolerzy NIK-u – działa bardzo skromnie. Przykładowo: pszczelarze wydają rocznie na odbudowę pasiek blisko 100 mln zł. A dotacja z KPWP to jedynie 23 mln zł.

Hodowcy pszczół są niezadowoleni z braku ustawy pszczelarskiej. Do tego dochodzą, niestety, złe obyczaje i nawyki wśród rolników i latyfundystów – nagminne jest łączenie przez nich kilku różnych środków owadobójczych w spryskiwaczach. Tego typu mieszanki bywają szczególnie zabójcze dla pszczół. Problemem mogą być również uprawy genetycznie modyfikowane: zdaniem hodowców pszczół tego typu rośliny emitują naturalny pestycyd porażający układ nerwowy owadów. Ale w ten sposób giną zarówno szkodniki, jak i zapylające rośliny pszczoły. Niestety, choć wielkoobszarowe i przemysłowe rolnictwo jest pożyteczne dla nas wszystkich, ma również swoje pułapki, które warto starać się omijać.

Autorzy raportu „Nie tylko miód” przedstawili na jego łamach wiele rekomendacji, które mogą pomóc w zwalczeniu plagi masowego wymierania pszczół. Ich zdaniem trzeba przede wszystkim zakazać używania toksycznych pestycydów. Po drugie, potrzebne są narodowe plany ochrony owadów zapylających: wspieranie i promocja praktyk rolniczych, mających korzystny wpływ na proces zapylania, ustanawianie obszarów proekologicznych na poziomie indywidualnych gospodarstw, wspieranie ekologicznych metod upraw. Po trzecie, w interesie polskiego rolnictwa jest zwiększenie ochrony naturalnych i półnaturalnych siedlisk wokół terenów uprawnych oraz zwiększenie różnorodności biologicznej terenów rolnych. Po czwarte wreszcie, potrzebne jest wsparcie finansowe badań, rozwoju i wdrażania praktyk rolniczych, pozwalających na zmniejszenie uzależnienia od syntetycznych środków ochrony roślin.

Pszczoły opłacają się nam wszystkim: opłacają się polskiej wsi i rolnictwu, rodzimym przetwórcom i eksporterom, fiskusowi, rodzinom żyjącym z roli, fiskusowi i konsumentom. Ostatecznie jednak bioróżnorodność opłaca się nam wszystkim – dzięki niej w ogóle żyjemy. I o tym też warto pamiętać – bezcennego nie da się przecież wycenić.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl