Zamach na Skałona

W 1906 r.

Wanda Krahelska
W 1906 r. PPS Organizacja Bojowa zorganizowała zamach na życie Gieorgija Skałona, warszawskiego generał-gubernatora, odznaczającego się wyjątkowym okrucieństwem wobec wszelkich ruchów rewolucyjno-niepodległościowych. Poprzedzony przygotowaniami i słynnymi „składkami na bombę dla Skałona” miał on miejsce 110 lat temu. 

Wykonawcami zamachu były kobiety z PPS: Wanda Krahelska, Zofia Owczarkówna i Albertyna Helbertówna. 18 sierpnia 1906 r. czekały w wynajętym mieszkaniu przy ul. Natolińskiej 12, na mającego przejeżdżać Skałona. Bomby znajdowały się w skrytce w pokoju. Jak relacjonował jeden z członków PPS, kiedy usłyszały tętent koni –

Krahelska wzięła jedną bombę do ręki. Rzuciła ją przez okno salonu. Bomba upadła koło stopni powozu. Działanie jej byłoby niechybne. Ale nie wybuchła. Zawinił błąd konstrukcji.


Widząc, co się dzieje Owczarkówna cisnęła drugą bombę, która eksploatowała tuż za powozem. Generał-gubernator odniósł tylko niewielkie obrażenia. Natychmiast, jak zawsze w takich sytuacjach, kozacy, żandarmeria i żołnierze rozpoczęli poszukiwania sprawców. Kobietom udało się uciec. Jednak po pewnym czasie schwytano Zofię Owczarkównę i osadzono w Cytadeli. Jej obrony podjął się, zaprzyjaźniony ze środowiskiem socjalistów, znany z licznych procesów politycznych, adwokat Stanisław Patek. Dowiedziawszy się o tym Owczarkówna napisała list do Patka, w którym poruszyła sprawę zamachu i który niestety, dostał się w ręce policji. Władze carskie chcąc mieć jeszcze więcej dowodów wysłały do celi agenta wydziału śledczego, który przedstawił się jako pomocnik Patka i jemu więźniarka  opowiedziała całą historię. Kierownictwo PPS-u znalazło się w trudnej sytuacji. Aby uchronić pozostałe uczestniczki zamachu namówiono inną działaczkę socjalistyczną Kazimierę Ostrowską, aby przyznała się do winy. I dzielna dziewczyna to zrobiła. Patek bronił więc obie kobiety. Zapadł wyrok – kara śmierci. We wspomnieniach Patek napisał: do kogo trzeba było iść o niewykonywanie kary śmierci? – Do Skałona – Trudno. Poszedłem. […] Gdy wszedłem do gabinetu Skałona, zastałem go ze zdziwionym, ale nie ponurym wyrazem twarzy: - Czy Pan przychodzi w "mojej" sprawie? – Nie Panie gubernatorze, ja przychodzę w sprawie Owczarkówny i Ostrowskiej. Obrońca przypomniał Skałonowi, iż wprawdzie Rosja karze ostro swoich wrogów, ale do tej pory spotykało to głównie mężczyzn. Rozmowa miała trudny przebieg, ale niezmordowany Patek uzyskał następujące zapewnienie od Skałona: Bądź Pan spokojny. Ja tych "bab" nie powieszę. Ostatecznie zamieniono karę śmierci na bezterminową katorgę. Owczarkówna wróciła z zesłania w czasie wojny. 

Więcej o dzielnych Polkach walczących o niepodległość w dodatku historycznym do Gazet Polskiej pod redakcją Tomasza Łysiaka.

 

Źródło: Gazeta Polska. Historia

#zamach #Skałon #PPS #bomba #wyrok

Małgorzata Gmurczyk-Wrońska
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo