Miało być łatwe zwycięstwo, a było 90 minut męczarni. Najważniejsze jednak, że Legia Warszawa pokonała na wyjeździe irlandzki zespół, który stoi na drodze do Ligi Mistrzów. I to dwoma bramkami

Gdy Legioniści wylosowali w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów drużynę FC Dundalk, wśród kibiców zapanowała euforia. "Łatwiej być nie może" - powtarzali także dziennikarze sportowi, a tylko nieliczni przestrzegali przypominając, że Irlandczycy w poprzedniej rundzie wyeliminowali mistrza Białorusi BATE Borysow.

Nie ma co ukrywać - pierwsza połowa dzisiejszego meczu to było kiepskie widowisko. Mało akcji, dużo biegania, a przede wszystkim zero bramek. W drugiej połowie niewiele lepiej, ale humory sympatykom Legii poprawiły się, bo Polacy prowadzili już od 56. min.

Rzut karny - podyktowany po zagraniu ręką przez obrońcę Dundalk - pewnie wykorzystał Nikolić.

Później Legioniści nieco przycisnęli, mieli kilka okazji, ale drugiego gola długo nie mogli zdobyć. Ostatni kwadrans przypominał obrazki z pierwszej połowy. Czyli nuda. Aż wreszcie w ostatniej sekundzie - i to doliczonego czasu - bramkę strzelił Prijović.

Najważniejsze jednak, że jest zwycięstwo na wyjeździe. W Warszawie powinno być już dużo łatwiej. A wtedy Liga Mistrzów dla mistrza Polski stanie się faktem. Po dzisiejszym 2:0 nikt chyba nie sądzi, że mogłoby być inaczej.

Legia zagrała w składzie: Malarz - Broź, Lewczuk, Pazdan, Hlousek - Jodłowiec - Odjidja-Ofoe (76. Kopczyński), Jodłowiec, Moulin - Kucharczyk, Nikolić (83. Prijović), Langil (88. Aleksandrow)