Czasy straszenia PiS-em się już dawno skończyły - stwierdził dziś w Superstacji marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Odniósł się też do sprawy nagonki medialnej po przyznaniu odznaczenia rzecznikowi prasowemu MON.

Stanisław Karczewski skomentował skandaliczne wypowiedzi Kazimierza Kutza m.in. o tym, że Antoni Macierewicz to bolszewik.

- Żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju, który będzie się rozwijał szybciej. Powinniśmy się z tego cieszyć, nie powinniśmy się straszyć. Czasy straszenia PiS-em się już dawno skończyły. Jeśli ktoś chce w te buty wchodzić, to dobrego wyniku nie osiągnie. Straszenie PiS-em, który wprowadza dobre zmiany dla obywateli, który chce wprowadzać zmiany korzystne dla obywateli, nie dla garstki - powiedział marszałek Senatu.

Co ciekawe, podobne głosy wypowiadają co jakiś czas liderzy PO.

Będą szukać paragrafów na każdego, kto nie jest z PiS. Pamięta pani, co zrobili z Barbarą Blidą? Teraz to samo będą robić z innymi. Nie jestem ani histeryczką, ani panikarą, ale wiem, że rząd PiS doprowadzi do tego, że kolejnych wyborów za 3,5 roku nie będzie

- powiedziała na początku lipca prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Czytaj też: Megaafera? Oj tam, lepiej straszyć PiS-em!

Dziś Stanisław Karczewski odniósł się też do sprawy medalu „Za zasługi dla obronności kraju”, które otrzymał Bartłomiej Misiewicz, rzecznik MON.

W mediach rozpętała się nagonka na tą sytuację. A z tego co wiem, co do mnie dociera, to wiele osób nie mających żadnego związku z obronnością dostawało takie medale – i dziennikarze, celebryci, sportowcy otrzymywali takie medale od MON. Niezasłużenie. Tu nie zostały złamane przepisy

- stwierdził marszałek Senatu.