Powinni wiedzieć, że ich dzieci są nadal w naszych rękach - mówi na filmie, który trafił do internetu zamaskowany mężczyzna z Boko Haram. Widać na nim zaginione uczennice, uprowadzone ponad 2 lata temu. Dżihadysta zażądał uwolnienia więzionych przez nigeryjski rząd rebeliantów w zamian za zwrócenie wolności uczennicom. 

Rada Bezpieczeństwa ONZ podjęła wcześniej decyzję o umieszczeniu islamistycznego ugrupowania Boko Haram z Nigerii na liście organizacji terrorystycznych, powiązanych z Al-Kaidą.
Oznacza to wprowadzenie sankcji, które obejmują m.in. zamrożenie kont bankowych i embargo na dostawy broni. Ugrupowanie odpowiedzialne jest za wiele krwawych ataków i zamachów. Boko Haram od 2009 roku prowadzi zbrojną walkę o ustanowienie w północnych regionach Nigerii muzułmańskiego państwa wyznaniowego, w którym obowiązywałoby prawo szariatu. 

Na filmie w otoczeniu bojownika widać ok. 50 dziewczyn w chustach na głowach. Mężczyzna twierdzi, że pięć dziewczynek zostało zabitych przez nigeryjski rząd w nalotach na pozycje Boko Haram.

Mamy wiele dziewcząt, około 40 z nich decyzją Allaha zostało poślubionych

- mówi bojownik z nagrania, które trwa ok. 11 minut.



W kwietniu 2014 roku bojownicy wzięli szturmem rządowe liceum w Chibok, biorąc za zakładniczki 276 uczennic. 57 z nich udało się uciec, ale większość nadal prawdopodobnie znajduje się w niewoli. Uczennice, którym udało się zbiec z obozów bojowników twierdzą, że wszystkie porwane zostały zmuszone przyjąć islam, a wiele nastolatek musiało poślubić bojowników Boko Haram. 

* * *


Witold Repetowicz, ekspert portalu Defence24.pl ds. terroryzmu i Bliskiego Wschodu, w rozmowie z Pawłem Kryszczakiem dla sobotniej „Gazety Polskiej Codziennie” uważa, że nasze bezpieczeństwo zależy od tego, czy nowy lider Boko Haram Abu Musab al-Barnawi podporządkuje sobie ugrupowanie i zmieni priorytety tej organizacji, otwierając się na nowe kontynenty. 

W jakich okolicznościach powstało Boko Haram, organizacja terrorystyczna, uznana przez analityków z Global Terrorism Index za najkrwawszą grupę terrorystyczną świata?

Jej początki sięgają 2002 r., kiedy salafita Mohammed Yusuf zaczął budować struktury organizacji, rekrutując młodych ludzi, rozczarowanych ówczesną nigeryjską rzeczywistością. Rekruci znaleźli wtedy pociechę w fundamentalizmie islamskim i u boku Yusufa postulowali wprowadzenie prawa szariatu na teren całego kraju i wyzbycie się wpływów kultury Zachodu. Zwrot w kierunku zbrojnej rebelii nastąpił dopiero 7 lat później, w 2009 r., kiedy Yusuf został zastrzelony przez nigeryjskie siły porządkowe. Przywództwo objął wtedy Abubakar Shekau, który w północnej Nigerii rozpoczął konflikt zbrojny, nieprzerwanie trwający do dziś.

Na jakich terenach działa obecnie Boko Haram?

W ostatnich latach ambicje organizacji znacznie wzrosły i obecnie ekstremiści prowadzą swoją aktywność w całym basenie jeziora Czad, czyli nie tylko w Nigerii, ale również w Czadzie, Nigrze i Kamerunie.

Jakie działania podejmują władze Nigerii w walce z terrorystami?

Poprzednie skorumpowane władze Nigerii pozwoliły Boko Haram umacniać się aż do stycznia 2015 r., kiedy to na kilka miesięcy przed wyborami terroryści opanowali znaczne tereny na północy Nigerii. Umożliwiła to bierna postawa prezydenta Goodlucka Ebele Jonathana, który w trakcie urzędu nie podejmował żadnych poważnych działań zbrojnych przeciwko dżihadystom. Dopiero pod koniec stycznia ubiegłego roku, ze względu na zbliżające się wybory, władze zdecydowały się na przeprowadzenie operacji wojskowej. Skoordynowana ofensywa wojsk rządowych i oddziałów z Nigru, Czadu i Kamerunu zakończyła się sukcesem. Z rąk Boko Haram odbito obszar wielkości Belgii. Mimo militarnego zwycięstwa, prezydent Ebele przegrał w wyborach, a jego miejsce zajął Muhammad Buhari.

Czy nowy prezydent Nigerii wykazuje większe zaangażowanie w walce z ekstremistami?

Tak. W drugiej połowie 2015 r. przeprowadził olbrzymią ofensywę wojskową na pozycje terrorystów i zdymisjonował niekompetentnych dowódców. Działania Buhariego nie wyeliminowały jednak zagrożenia, gdyż wciąż słyszy się o zamachach w krajach basenu jeziora Czad, przeprowadzanych przez zastraszone dzieci i kobiety oraz o zasadzkach na siły rządowe i ONZ. Dodatkowo walkę z Boko Haram utrudnia niskie morale wśród żołnierzy, brak zaufania do władz i horrendalna korupcja.

Kto tak naprawdę stoi za Boko Haram i skąd terroryści pozyskują fundusze i broń?

To bardzo złożona kwestia. Istnieją teorie, że za Boko Haram stoją Fulani: lud zamieszkujący kraje Afryki Zachodniej, który może mieć ambicje stworzenia własnego państwa. Fulani mieli jednak utracić kontrolę nad organizacją na rzecz innych kręgów politycznych w Nigerii. Wiele wskazuje, że część uzbrojenia bojowników pochodzi od skorumpowanej nigeryjskiej armii. Same środki organizacja zdobywa nielegalnie – napada na banki, wymusza haracze i porywa ludzi.

Czy zatem terroryści wywodzą się tylko z ludu Fulani?

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, to nie członkowie Fulani, a Kanuri, ludu zamieszkującego północno-wschodnią Nigerię, część Nigru i Czadu, najczęściej wstępują w szeregi ekstremistów.

O czym świadczą ostatnie doniesienia o zmianie przywódcy Boko Haram? Czy mamy do czynienia z dwuwładzą i konfliktem na linii dotychczasowego lidera: Abubakara Shekau i nowego przywódcy Abu Musaby al-Barnawi?

Zmiana przywództwa wprowadziła dwuwładzę w szeregach Boko Haram. Ale chodzi o coś więcej: o udział w globalnym dżihadzie. Shekau przeprowadzał zamachy bombowe na meczety, mordował głównie muzułmanów i można mieć wątpliwości, czy temu terrorowi przyświecały dżihadystyczne cele, czy też był on częścią nigeryjskich rozgrywek politycznych. Z kolei nowy lider Al-Barnawi zapowiedział, że wstrzyma ataki na meczety oraz wyznawców islamu i można się po nim spodziewać klasycznej, dżihadystycznej aktywności terrorystycznej.

Jak zatem wygląda Boko Haram na tle innych organizacji terrorystycznych?

Boko Haram nie wpisuje się w profil typowej organizacji dżihadystycznej. W odróżnieniu od Al-Kaidy i tzw. Państwa Islamskiego (IS), nigeryjscy ekstremiści nie dopuszczali się do tej pory egzekucji zachodnich zakładników, a ich ataki nie godzą w zachodnie interesy. Jako cel obierają głównie ludność muzułmańską, która według nich sprzeniewierza się islamowi. Może to być też tylko oficjalna wersja, za którą kryje się brudna gra polityczna. Terroryści zaczęli od ataków na posterunki policyjne, urzędników państwowych, jednak z upływem czasu ofiarami stali się cywile i ludność muzułmańska. Z tego powodu w 2012 r. w Boko Haram doszło do rozłamu i wyłonił się Front Obrony Muzułmanów w Czarnej Afryce (Ansar), który ma związki z Al-Kaidą Islamskiego Maghrebu (AQIM).

Jaki wpływ na działalność Boko Haram ma tzw. Państwo Islamskie, któremu nigeryjscy rebelianci przysięgli wierność?

IS długo zwlekało z uznaniem Boko Haram za swojego wasala. Dopiero w marcu ub. roku IS przyjęło przysięgi Shekau, dotyczące wierności wobec kalifa Abu Bakr al-Baghdadiego. Tzw. Państwo Islamskie może mieć dalekosiężne plany wobec nigeryjskich ekstremistów, jednak nie uwzględniają one Shekaua, którego dżihadystyczne intencje są wątpliwe. IS liczy na podporządkowanie sobie Boko Haram pod przywództwem Al-Barnawiego.

Jak obecnie wyglądają relacje Boko Haram z najpotężniejszą w Afryce organizacją terrorystyczną: Al-Kaidą Islamskiego Maghrebu (AQIM)?

Biorąc pod uwagę deklaracje dowódcy o lojalności wobec IS, nie można liczyć na współpracę Boko Haram z AQIM, która rywalizuje z tzw. Państwem Islamskim. Możliwe, że AQIM będzie chciało stworzyć w Nigerii własną siatkę, rekrutując głównie lud Fulani, z którym utrzymuje dobre kontakty.

Czy istnieje realna groźba ataków terrorystycznych ze strony Boko Haram na terenie Europy?

Dotychczasowy przywódca Boko Haram Abubakar Shekau przeprowadzał ataki na ludność afrykańską i nie był zainteresowany globalnym dżihadem, a w szczególności zamachami w Europie. Jednak nasze bezpieczeństwo zależy od tego, czy nowy lider Abu Musab al-Barnawi podporządkuje sobie Boko Haram i zmieni priorytety tej organizacji, otwierając się na nowe kontynenty.