Prokuratura Krajowa przyjrzy się dowodom w sprawie wybuchu z dnia 17 kwietnia 1995 r. w Gdańsku. Ma to związek z dokumentami, które upublicznił kilka dni temu dr Sławomir Cenckiewicz, który wcześnie napisał: Tyle razy mówiłem, że sprawa Wałęsy na wiele pięter i wymiarów, i że nie da się tego przykryć i zakończyć nawet „teczkami Kiszczaka”.

„Upozorowali wybuch gazu żeby wyprowadzić później wszystkich mieszkańców i wejść do mieszkania płk. Adama Hodysza, którego ekipa prezydenta Lecha Wałęsy z delegatury UOP w Gdańsku podejrzewała o przetrzymywanie kopii dokumentów agenturalnych Wałęsy/”Bolka”. Przesadzili, budynek się zawalił i zginęli ludzie. Ale do mieszkania i tak weszli”. Wskazywał (pewien funkcjonariusz b. SB - red.) na ekipę wałęsiarzy z UOP w Gdańsku opisaną w książce „SB a Lech Wałęsa”… Prezydent Wałęsa i jego ludzie czyścili wówczas archiwa ze wszystkich komprmateriałów” – napisał na Facebooku Sławomir Cenckiewicz.

Głos w tej sprawie zabrała Prokuratura Krajowa.
 

Będzie to postępowanie sprawdzające, po którym prokuratura stwierdzi czy istnieją nowe dowody i fakty dotyczące przebiegu zdarzeń z dnia 17 kwietnia 1995 roku. Na tej podstawie Prokuratura Krajowa podejmie decyzje o ewentualnym wszczęciu postępowania w tej sprawie


- mówi w rozmowie z niezalezna.pl rzecznik Prokuratury Krajowej, prokurator Ewa Bialik. Śledczy mają zbadać, czy funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwa podejmowali jakiekolwiek działania niezgodne z prawem.

Ma to bezpośredni związek z dokumentami ujawnionymi przez dr Sławomira Cenckiewicza i jego wypowiedziami dotyczącymi sprawy

- podkreśliła prok. Bialik.