W przeciwieństwie do sędziów sądów powszechnych – sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie muszą przechodzić w stan spoczynku dopiero po 40 latach pracy i nie mają żadnego zakazu dorabiania. Do tego dochodzi całkiem spore wynagrodzenie i inne finansowe luksusy. Teraz jednak sytuacja ma się zmienić. Bowiem politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiadają ustawę, która doprowadziłaby do odebrania przywilejów sędziom TK.

Jak informuje „Fakt”, ustawa miałaby doprowadzić do zrównania przywilejów sędziów TK z tymi, przysługującymi sędziom sądów powszechnych. A przywilejów sędziowie Trybunału Konstytucyjnego mają całkiem sporo. Nie obowiązuje ich na przykład zakaz dorabiania do pensji, dzięki czemu jako eksperci zatrudniani są chętnie przez wyższe uczelnie.

Na co jeszcze może liczyć sędzia Trybunału Konstytucyjnego? W ciągu 9 lat pracy otrzymuje ok 20 tys. zł miesięcznie oraz dodatek za wysługę lat (odpowiednio 1 proc. za każdy rok pracy). Ponadto na koniec kadencji przewidziana jest odprawa w wysokości co najmniej 140 tys. zł. To jeszcze nie koniec finansowych luksusów. Sędziom w stanie spoczynku przysługuje bowiem dożywotnie uposażenie w wysokości 75. proc. Dotychczasowego wynagrodzenia, czyli co najmniej 15 tys. zł miesięcznie.

Doprawdy imponująco wygląda również „pakiet socjalny”. Sędziom spoza Warszawy przysługuje na przykład prawo do służbowego mieszkania o powierzchni ok 50 m², znajdujące się w pobliżu siedziby TK. Do tego dochodzi zwrot w wysokości 700 zł miesięcznie za korzystanie z prywatnego samochodu w celach służbowych, a także całkowity zwrot kosztów przejazdu pociągami w I klasie.

Gdyby tego było mało, sędziowie mają również do pomocy trzech asystentów, których pensja może sięgać nawet 10 tys. zł.

Oczywiście poszczególne kwoty wynagrodzeń, odpraw i uposażeń są odpowiednio wyższe w przypadku prezesa i wiceprezesów. Zgodnie z projektem zapowiadanym przez PiS, teraz finansowe eldorado w TK ma się jednak skończyć.