Nie byliśmy zamorskim kolonizatorem. Nie można nam postawić zarzutów ludobójstwa czy współpracy w holokauście. Nie ma też poważniejszych kwestii narodowych, jak problem romski na Słowacji czy Czechach. Polityczna poprawność była wynikiem wojen kulturowych - mówi portalowi niezalezna.pl dr. hab. Rafał Chwedoruk, politolog. 

Poprawność polityczna wynikała z doświadczenia kolonializmu. Dotyczyło to kwestii czarnoskórych w Stanach Zjednoczonych, czy narastającego rozliczenia zbrodni kolonialnych w Niemczech dotyczących Namibii, wojny w Algierii we Francji czy zbrodni króla Belgii w Kongo. Drugim źródłem politycznej poprawności była II wojna światowa i zinstytucjonalizowana kolaboracja całych państw, legalnych rządów jak we Francji we współpracy z Niemcami i udziału w holokauście


- mówi Chwedoruk.

Można światu zachodniemu postawić zarzut ogromnej hipokryzji, bo odegrał on kluczową rolę w obaleniu świeckich dyktatur w państwach arabskich. Świat zachodni doprowadziło to do powiększenia stanu zagrożenia. Wynikało  z zastosowania politycznej poprawności jako kulturowego remedium również na problem integracji taniej siły roboczej wynikającej z kryzysu demograficznego lat 50. O ile pierwsze pokolenie dobrze się adoptowało, to drugie zaczęło dojrzewać w cieniu powtarzających się kryzysów gospodarczych. Słynne multi-kulti nie przyniosło żadnego remedium. Państwa zachodnie zwalczając świeckie dyktatury w świecie arabskim de facto wsparły rozwój fundamentalizmu islamskiego.


- dodaje politolog.

Jego zdaniem "nasze doświadczenie jest zupełnie inne bo nie byliśmy zamorskim kolonizatorem. Nie można nam postawić zarzutów ludobójstwa czy współpracy w holokauście. Nie ma też poważniejszych kwestii narodowych, jak problem romski na Słowacji czy Czechach.