6 lipca 2016 r. Rada Muzeum Powstania Warszawskiego podejmuje uchwałę, by treść apelu poległych nie zmieniła się w stosunku do lat poprzednich. Pod decyzją podpisuje się przewodnicząca Rady Ewa Malinowska-Grupińska, żona posła PO Rafała Grupińskiego. Temat natychmiast podchwytują „Gazeta Wyborcza” i pokrewne jej media. Scenariusz wydarzeń, których celem był podział Polaków i zohydzenie obchodów powstania, był przewidywalny, ponieważ zastosowano go już wielokrotnie w przeszłości przy innych okazjach: wywołać kontrowersje, nagłośnić w zaprzyjaźnionych mediach, opublikować listy protestacyjne i uruchomić „autorytety” - pisze w najnowszym numerze „Gazeta Polska”.

Operacja ta jednak przebiegła mizernie, chociaż gazeta Adama Michnika i jej akolici robili, co mogli.

Awantura rozpoczęła się od uchwały Rady Muzeum Powstania Warszawskiego, w której zasiadają m.in. politycy i działacze PO: wspomniana przewodnicząca Rady m.st. Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska; była posłanka PO Ligia Krajewska; dyrektor Gabinetu Prezydenta m.st. Warszawy Renata Wiśniewska; zastępca dyrektora Gabinetu Prezydenta m.st. Warszawy Jarosław Jóźwiak, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert (orędujący za pomnikiem bolszewików w Ossowie), a także zastępcy prezesa Związku Powstańców Warszawskich Edmund Baranowski i Halina Jędrzejewska oraz członek Związku Wojciech Barański.

„Powstańcy mówią: nie”, „Powstańcy do Macierewicza nie pójdą” „Powstańcy nie przyjdą na spotkanie z prezydentem” – tak zostały zatytułowanie informacje m.in. w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku” dotyczące planowanego spotkania w Muzeum Powstania Warszawskiego. „Tak się kończy cyrk wokół apelu pamięci. Powstańcy rezygnują ze spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą” – alarmował serwis Tomasza Lisa Natemat.pl. Po wczytaniu się w treść tych informacji okazało się, że list podpisało pięcioro powstańców, w tym Krystyna Zachwatowicz-Wajda, żona Andrzeja Wajdy. Mimo pobożnych życzeń lewackich środowisk na spotkanie z prezydentem Dudą i ministrem Macierewiczem przyszło bardzo wielu uczestników Powstania.

Kolejnym niewypałem była informacja o tym, że „dwaj szefowie stowarzyszeń powstańczych nie przyjęli medali honorowych od ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Powodem miał być protest przeciwko włączaniu tzw. apelu smoleńskiego do obchodów Powstania Warszawskiego”. Informację taką podało Radio ZET, a za nim portal Gazeta.pl. – przyjęcia odznaczeń mieli odmówić Leszek Żukowski oraz Zbigniew Galperyn. Tymczasem okazało się, że… po prostu nie było ich na liście do odznaczeń.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.