Dwaj szefowie stowarzyszeń powstańczych nie przyjęli medali honorowych od ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Powodem miał być protest przeciwko włączaniu tzw. „apelu smoleńskiego” do obchodów Powstania Warszawskiego. Informację taką podało Radio ZET, a za nim portal gazeta.pl. Tymczasem rzecznik MON mówi, że obu panów nie było po prostu na liście do odznaczeń.

Medali od ministra obrony narodowej mieli nie przyjąć Leszek Żukowski, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz Zbigniew Galperyn, wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich. Miało do tego dojść w niedzielę przed mszą świętą odprawioną przed pomnikiem Powstania Warszawskiego.

Jak tłumaczył później Leszek Żukowski, przyczyną miał być apel, w którym wspomniano m.in. Lecha Kaczyńskiego jako współtwórcę Muzeum Powstania Warszawskiego.

Nie przyjęliśmy medalu dlatego, że jesteśmy zdania, że apelu poległych nie należy powiększać o pamięć innych

- mówił Żukowski.

Okazuje się, że obu kombatantów nie było w ogóle na liście osób do odznaczeń. Bartłomiej Misiewicz, rzecznik MON stwierdził, że nie słyszał w ogóle o jakiejkolwiek odmowie przyjęcia medali. Jego zdaniem w niedzielę odczytano pełną listę uhonorowanych. Dziś, w rozmowie z portalem niezalezna.pl przyznał, iż odznaczenia przekazano wszystkim osobom, natomiast zarówno Galperyn, jak i Żukowski wcale nie mieli ich otrzymać.

Informację o odmowie i rzekomym konflikcie pomiędzy środowiskiem powstańców a szefem MON od kilku dni szeroko nagłaśniają m.in. „Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, natemat.pl i „Newsweek”.