„Nie znam Pańskiego późniejszego życia i działania, ale wiem, czym był PRL, szczególnie we wczesnej fazie. Czasem terroru, ale też krajem jedynym, jaki mieliśmy. Dlatego bez względu na to, co znajduje się w aktach IPN, jest Pan dla mnie bohaterem” – napisał Roman Giertych w swoim liście otwartym do gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego.
 
„Przeczytałem dzisiaj Pana biografię, która z pewnością mogłaby stanowić wspaniały scenariusz filmu wojennego. Wrzesień 1939, Kock, oflag, ucieczka z niego, Powstanie Warszawskie. Myślę sobie o moim dziadku Jędrzeju, który również jako oficer Wojska Polskiego skończył wojnę trzy dni przed Panem, na Helu” – pisze Giertych, który przypomina historię Jędrzeja Giertycha. - Był wprawdzie przeciwnikiem Powstania, ale jako żołnierz nie miałby wyboru. Gdyby nie Niemcy, którzy go za każdym razem łapali pewnie nie znalazłby się po wojnie w strefie alianckiej i nie miałby szansy zorganizować ucieczki rodziny na Zachód. Zostałby w kraju. Jeżeli nie zginąłby w czasach stalinowskich, to też pewnie musiałby iść na kompromisy” przypuszcza były szef Ligi Polskich Rodzin.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: IPN nie ma wątpliwości – gen. Ścibor-Rylski był TW. Lustracja trwa

„Nie znam Pańskiego późniejszego życia i działania, ale wiem, czym był PRL, szczególnie we wczesnej fazie. Czasem terroru, ale też krajem jedynym, jaki mieliśmy. Dlatego bez względu na to, co znajduje się w aktach IPN, jest Pan dla mnie bohaterem. Nie może być tak, że bohaterami są tylko Ci, co nie żyją. Taka była filozofia tych, co Powstanie wywołali, ale taka jest również i dzisiaj filozofia tych, którzy Pana opluwają” – stwierdza Roman Giertych.
 
Ja pisał portal niezalezna.pl, według IPN materiały obciążające generała Ścibora-Rylskiego nie pozostawiają wątpliwości. Dlatego prokurator Instytutu wykazuje w procesie, że generał dopuścił się kłamstwa lustracyjnego, zatajając swój związek z UB i SB.
 
Ścibor-Rylski został zarejestrowany przez UB jako tajny współpracownik o pseudonimie „Zdzisławski”. Według IPN był on tajnym współpracownikiem poznańskiego UB w latach 1947–1964, a potem, po zamieszkaniu w Warszawie, miał podjąć współpracę z wywiadem, którą kontynuował aż do 1981 r.