Centralne obchody 72. rocznicy Powstania Warszawskiego odbyły się dziś w Warszawie. Jednak o rocznicy sierpniowego zrywu pamiętają nie tylko w Polsce. Godzinę „W” upamiętniono również za granicą: w Hamburgu, Wilnie i Londynie.

Powstanie Warszawskie miało trwać zaledwie kilka dni, tymczasem bój o stolicę toczył się do 2 października. Dziś w całej Polsce, w Godzinę „W”, oddano hołd bohaterom sprzed 72 lat. Punktualnie o godz. 17 w różnych krańcach Polski zawyły syreny, odpalono race, a wiele osób zatrzymało się na moment. Jedno ze zgromadzeń miał miejsce przy pomniku Powstania Warszawskiego na Starówce.



fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska


fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

A o godz. 18 jak co roku środowisko „Gazety Polskiej” spotkało się przed bramą główną Cmentarza Wojskowego na Powązkach (ul. Powązkowska 43/45) w Warszawie, aby wspólnie zaśpiewać pieśni powstańcze.


fot.: Marcin Pegaz/Gazeta Polska


fot.: Marcin Pegaz/Gazeta Polska​

CZYTAJ WIĘCEJ: W Nowym Jorku pamiętają o Powstaniu Warszawskim

Rocznicę Sierpnia ’44 uczczono dziś również za granicą. W Londynie odbyła się wczoraj akcja, zorganizowana przez Instytut Pamięci Narodowej i grupę Great Poland. Do szczytnej inicjatywy przyłączył się m.in. londyński Klub „GP”. Wolontariusze przyszli tego dnia pod polskie kościoły z bezpłatnymi paczkami, zawierającymi filcowe naklejki z symbolem Polski Walczącej oraz biało-czerwone opaski odblaskowe. Ostatecznie rozdano 4,5 tys. paczek.


fot.: Klub "GP" w Londynie


fot.: Klub "GP" w Londynie

Tymczasem w Hamburgu Polonia spotkała się dziś w godzinę „W” na cmentarzu Neuer Friedhof w Hamburgu przy grobie siedemnastu żołnierzy AK, którzy jako jeńcy wojenni w czasie bombardowania niemieckiego miasta 22 marca 1945 r. nie zostali wpuszczeni do schronu i zginęli przy odgruzowywaniu portu.


fot.: Waldemar Maszewski Gazeta Polska


fot.: Waldemar Maszewski Gazeta Polska

Z kolei w Wilnie doszło do spontanicznej akcji upamiętniającej Powstańców na wileńskiej Górze Trzech Krzyży.


fot.: Marian Paluszkiewicz Kurier Wileński


fot.: Marian Paluszkiewicz Kurier Wileński