„Od rana słyszę, że dwóch czy czterech kolegów i koleżanki w gazecie ogłosiły, że nie pójdą na spotkanie powstańców z prezydentem, bo coś im się nie podoba. No to jakie to ma znaczenie? Nas były dziesiątki tysięcy. Poszliśmy do powstania, bo marzyliśmy o wolnej Polsce. Dziś to mamy, mamy wspaniałego prezydenta, który nas wspaniale reprezentuje i nic tego faktu nie zmieni” – napisał dziś generał brygady Janusz Brochwicz Lewiński, pseudonim Gryf.
 
Jest to odpowiedź na list otwarty pięciorga powstańców, w tym żony Andrzeja Wajdy: Krystyny Zachwatowicz-Wajdy. Ich apel opublikowała dziś „Gazeta Wyborcza”. „Nie weźmiemy udziału w spotkaniu z Prezydentem RP w Muzeum Powstania poprzedzającym obchody 72. rocznicy Powstania Warszawskiego” – napisali sygnatariusze listu.
 
Po południu stanowisko 5 z dziesiątek tysięcy byłych towarzyszy broni skomentował na Facebooku generał brygady Janusz Brochwicz Lewiński, pseudonim Gryf.

„Od rana słyszę, że dwóch czy czterech kolegów i koleżanki w gazecie ogłosiły, że nie pójdą na spotkanie powstańców z prezydentem, bo coś im się nie podoba. No to jakie to ma znaczenie? Nas były dziesiątki tysięcy. Poszliśmy do powstania, bo marzyliśmy o wolnej Polsce. Dziś to mamy, mamy wspaniałego prezydenta, który nas wspaniale reprezentuje i nic tego faktu nie zmieni.

Ja nie chcę ich sądzić, bo mnie tu nie było, zostałem na emigracji, bo chciałem dalej walczyć, nie po to, żeby dobrze żyć. Anglicy dali mi leczenie, bo bez tego nie przeżyłbym z moją rozwaloną szczęką. W. Brytania dała mi także możność dalszej walki i robiłem to przez całe moje życie. Nie myślałem, że jak tu wrócę, to będę dalej musiał to robić. Dlatego ich nie osądzam, ale też nie rozumiem. Powinni mieć świadomość, że robią wielką krzywdę pamięci naszych poległych przyjaciół i uderzają w patriotyczną młodzież, która teraz do mnie dzwoni i pyta, o co chodzi. Więc mówię: 50 lat komuny nie zostawiło ich w spokoju. Wielu złamała życie, innym sumienia, czasem nawet tym, co na początku siedzieli parę lat w więzieniach.

Taka jest nasza historia, a my wszyscy musimy, jak my wtedy, myśleć o Polsce, a nie o tym, co powie ten czy inny polityk albo jakaś gazeta”.


Janusz Brochwicz-Lewiński, ps. „Gryf” to generał brygady Wojska Polskiego, żołnierz Batalionu AK „Parasol”. Do stycznia 1944 r. działał jako dowódca jednego z oddziałów partyzanckich na Lubelszczyźnie. W tym czasie uzyskał od Niemców przydomek „Rycerski Dowódca” – atakowane przez niego konwoje niemieckie były ogołacane z broni i wyposażenia i puszczane wolno. 

W powstaniu warszawskim, walcząc w Batalionie „Parasol”, do 5 sierpnia dowodził legendarną obroną Pałacyku Michla na Woli. Dzięki jego niesłychanej odwadze oraz wybitnemu talentowi dowódczemu załoga pałacu czterokrotnie odpierała silne natarcia niemieckie wspierane jednostkami pancernymi. Znany jest również z akcji na aptekę Wendego, z której udało mu się wydobyć niedostępne dla Polaków lekarstwa i środki znieczulające, pomimo potężnych sił niemieckich stacjonujących w pobliżu apteki.