Podczas spotkania w MON, minister i kombatanci podpisali wspólny Apel Pamięci, który zostanie odczytany 1 sierpnia w 72. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. To nie spodobało się prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz Waltz. Polityk wystąpiła do MON o dołączenie do Apelu Pamięci Powstańca Władysława Bartoszewskiego. Resort odmówił, zaznaczając, że w obecnej sytuacji wygląda to na „zwykłą próbę wprowadzania zamieszania”.
 

Formuła Apelu Poległych została zastąpiona nazwą Apelu Pamięci. Są w nim wymienieni nie tylko ci którzy polegli, ale też ci dowódcy powstania, którzy zmarli śmiercią naturalną. Dodana jest też wąska grupa innych osób, takich jak ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski

– mówił Prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Leszek Żukowski po spotkaniu w MON.
 
Tekst Apelu Pamięci
 
Antoni Macierewicz tłumaczył, że „spotkanie było przeprowadzone nie tylko dla przedstawienia wszystkim Polakom wspólnego stanowiska, ale także dla  wyjaśnienia wszystkich problemów, jakie narosły w ostatnim czasie”.
 
Najwyraźniej porozumienie nie jest w smak Hannie Gronkiewicz-Waltz. Polityk Platformy Obywatelskiej zaczęła jątrzyć. Prezydent Warszawy chciałaby dopisać do Apelu Pamięci również nazwisko Władysława Bartoszewskiego.
 
Rzecznik MON podał, że tak się nie stanie.
 

Gdyby pani Hanna Gronkiewicz-Waltz zgłosiła się wcześniej, to można by pomyśleć o zmianach, a postulaty po spotkaniu to zwykła próba wprowadzania zamieszania, (...) wypowiedzi i pisma w tej sprawie potęgują tylko chaos i wprowadzają szum informacyjny. Apel Pamięci został wczoraj ustalony i podpisany  w szerokim gronie osób bezpośrednio zainteresowanych, których decyzje należy szanować

– napisał Bartłomiej Misiewicz, w odpowiedzi na pytania TVN24.