Jak wynika z najnowszego sondażu Ibris dla „Rzeczpospolitej”, prawie 60 proc. respondentów negatywnie odnosi się do pomysłu kandydowania Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w Polsce w 2020 r. Tymczasem, jak pisała „Gazeta Polska Codziennie”, „koncepcję, że Donald Tusk powinien powrócić, by stawić czoło złemu PiS-owi, można usłyszeć z ust wielu polityków PO, nawet tych, którzy są politycznie związani z Grzegorzem Schetyną”.
 
Sondażownia Ibris zapytała Polaków o zdanie na temat przyszłości Donalda Tuska. Jak wynika z badania, większość Polaków chce, by były premier pozostał w Brukseli na kolejną kadencję. Taką wolę wyraziło 53 proc. badanych, przeciw jest było 36 proc. 11 proc. nie miało na ten temat zdania.
 
Jednocześnie na pytanie o start Tuska w wyborach prezydenckich w Polsce w 2020 r. aż 59 proc ankietowanych odpowiedziało, że jest to zły pomysł. Byłego szefa PO wsparło 32 proc. respondentów, a 9 proc. było niezdecydowanych.
 
Tymczasem - jak kilka dni temu pisała „Codzienna” - na powrót Tuska-prezydenta liczą przede wszystkim sami politycy Platformy Obywatelskiej.
 

Oni uważają, że jeśli Tusk wróci, to skoczy im poparcie do 40 proc. To złudne nadzieje. Jeśli nawet by wrócił, to PO może osiągnęłaby ze 20 proc. Ale jemu chyba się nie spieszy

stwierdził w rozmowie z „Codzienną” politolog z Uniwersytetu Gdańskiego Jakub Świderski.
 
Świderski uważa, że możliwe są dwa scenariusze.

Albo Schetyna stwierdził, że przy swoich obecnych wpływach w PO jest w stanie się z Tuskiem dogadać, bo przecież długo jednak byli w stanie współpracować, albo to taki mały szantaż pod adresem PiS-u

– mówi i wyjaśnia, że jeśli Schetyna nadal boi się Tuska, to będzie straszył PiS tym, że on wróci i zagrozi np. Andrzejowi Dudzie w drodze po reelekcję.