Agenci CBA zjawili się na Politechnice Warszawskiej, Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, w krakowskiej firmie Comarch oraz w stołecznej siedzibie IBM. Przyszli z żądaniem wydania dokumentów. Ma to związek ze śledztwem ws. afery korupcyjnej w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) - informuje Radio Zet.

Według Radio Zet agentom CBA chodzi głównie o dokumenty związane z udzielaniem grantów przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju dla różnych podmiotów, a także o informacje dotyczące zatrudniania konkretnych osób w tych instytucjach.

Afera NCBR może wstrząsnąć polskim biznesem i światem nauki. Mazowiecki wydział zamiejscowy departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej wraz z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym od blisko dziewięciu miesięcy bada proceder przyznawania za łapówki wielomilionowych grantów z NCBR - dysponującego co roku miliardami złotych na wspieranie innowacyjnych projektów.

W ubiegłym tygodniu zarzuty korupcji usłyszał 62-letni prof. Krzysztof K., były wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, w latach 2011–2016 szef NCBR. Według śledczych, miał on przyjąć łapówki o wartości ponad 700 tys. zł od 56-letniego Krzysztofa K., zaufanego współpracownika miliardera Michała Sołowowa. W zamian za to w 2015 r. spółki kontrolowane przez jednego z najbogatszych Polaków miały otrzymać wielomilionowe granty z NCBR.

W ramach postępowania agenci CBA weszli do kilkudziesięciu miejsc w całym kraju. W tym m.in. do spółek Sołowowa – Synthosu i Barlinka – a także sprzedanej przez niego w ubiegłym roku firmy budowlano-deweloperskiej Echo Investment. Zarówno współpracownik miliardera, jak i były szef NCBR zostali aresztowani na dwa miesiące.