Franciszek Galera otrzymał właśnie pośmiertnie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Mężczyzna ten odegrał kluczową rolę przy ukrywaniu w czasie II wojny światowej obrazów „Bitwa pod Grunwaldem” oraz „Kazanie Skargi”. Odznaczenie nadał prezydent RP na wniosek Piotra Glińskiego, ministra kultury.

Uroczystość odbyła się w Muzeum Lubelskim, w 606. rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek wręczył Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski – za wybitne zasługi w dziele ratowania i ochrony dóbr polskiego dziedzictwa kulturowego – córce oraz wnukom Franciszka Galery.

Wysiłek tych, którzy ofiarnie przyczynili się do ocalenia bezcennych dóbr naszej narodowej kultury, jest tak samo ważny jak czyny zbrojne bohaterów wojny i okupacji. Franciszek Galera narażał życie swoje i swojej rodziny, ukrywając obrazy w miejscu pracy, w którym miał także mieszkanie służbowe. Dzieła kultury były przecież przez okupantów w sposób systematyczny przejmowane, a za "Bitwę pod Grunwaldem" obiecywali oni 10 mln marek


– podkreślił wojewoda.

Przypomniano też dzieje zabiegów historyków sztuki, artystów i konspiratorów zmierzających do ocalenia bezcennych płócien Matejki. Wskazano na istniejące upamiętnienia tych wysiłków na terenie Lubina i konieczność ich uzupełnienia. Odczytano również oświadczenia Franciszka Galery z roku 1949, w którym opisuje swój udział w ukryciu „Bitwy pod Grunwaldem” i „Kazania Skargi”.

(…) Gdy wóz bez przeszkód zajechał na dziedziniec Taborów Miejskich w Lublinie z  rzeczami”, to na nim zobaczyłem różne meble domowego użytku, a z tyłu balię. Przy zdejmowaniu dopiero zauważyłem długi rulon o średnicy ok. 30 cm., długości przez cały wóz drabiniasty o wadze jakieś 1600 kilogramów. Podczas zdejmowania dowiedziałem się, jakie to „Rzeczy” powierzono mi ukryć i czuwać nad ich bezpieczeństwem (…).


Córka Galery, Helena Studzińska, jako 19-letnia dziewczyna stała na czatach, kiedy ukrywano obrazy, i jest ostatnim żyjącym świadkiem tamtego wydarzenia. W imieniu rodziny głos zabrała wnuczka Galery, Barbara Długasiewicz, wspominając nie tylko bohaterski czyn dziadka z okresu okupacji, ale także niełatwe jego doświadczenia powojenne.

Franciszek Galera był Kierownikiem Taborów Miejskich w Lublinie w czasie okupacji niemieckiej. W październiku 1941 r. na terenie tego zakładu ukryto dzieła Matejki. Zostały one tam przewiezione wobec planów zajęcia przez Niemców siedziby Muzeum Lubelskiego, a pierwotnie właśnie tam schowano obrazy przetransportowane na początku wojny z warszawskiego gmachu TZSP. Galera wskazał i przygotował miejsce ukrycia obrazów na terenie, którym bezpośrednio administrował. Co więcej, przez cztery lata sprawował osobisty nadzór nad ukrytym skarbem, mieszkał bowiem w sąsiedztwie budynku gospodarczego, pod którym spoczywały obrazy. Niebezpieczeństwo potęgował fakt, iż wyznaczono nagrodę w wysokości 10 mln marek za wskazanie miejsca przechowywania dóbr kultury, a za ukrywanie obrazów groziła kara śmierci.

Wojenną misję Franciszka Galery zakończyło wkroczenie do Lublina Armii Czerwonej. W październiku 1944 r. obrazy zostały wydobyte z ukrycia i przekazane przedstawicielom PKWN. Ze względu na poglądy polityczne Franciszek Galera jako jedyny z lubelskiej grupy konspiratorów, nie został w żaden sposób uhonorowany przez władze PRL, a jego nazwisko nie było wzmiankowane w kontekście tej sprawy.