Według amerykańskiego czasopisma The National Interest, do 2030 roku potencjał pięciu najważniejszych armii świata nie ulegnie znaczącym zmianom. Wojska będą jednak dostosowywać się do zmieniających zagrożeń i czerpać większe korzyści z nowoczesnych systemów uzbrojenia. 

Analitycy, na których powołują się amerykańscy dziennikarze twierdzą, że obecnie trudno znaleźć konflikt wojenny na świecie, w którym obie strony dysponowałyby podobnym arsenałem bojowym i nowoczesną bronią. Niemniej jednak, w ciągu najbliższych kilku lat, różnice na tym polu będą się sukcesywnie zacierać. 

Jak prognozuje The National Interest, do 2030 roku najpotężniejszą armią świata nadal będą mogły poszczycić się Stany Zjednoczone. Na potęgę sił zbrojnych USA wpływa nie tylko najnowocześniejsze uzbrojenie, ale także fakt, że kraj ten od wielu lat bierze udział w wielu konfliktach zbrojnych. 

W kontekście Chin nadal czynnikiem dominującym będzie liczebność sił zbrojnych, do której nie jest w stanie zbliżyć się żadne inne państwo na świecie. Ponadto bardzo prawdopodobne, że władze w Pekinie zaczną pompować jeszcze większe pieniądze na rozwój krajowych wojsk i skupią się na unowocześnieniu jednostek – przewidują eksperci na łamach amerykańskiego czasopisma. 

W rankingu omówiono również siły zbrojne Indii, Francji oraz Rosji. W przypadku tego pierwszego kraju największym problemem jest brak nowoczesnego sprzętu wojskowego. Z kolei Francję, targaną od wielu miesięcy zamachami terrorystycznymi, eksperci widzą jako kraj, który do 2030 roku może poczynić ogromne postępy w sferze militarnej, kładąc nacisk na większą innowację oraz zwiększenie budżetu obronnego. Tymczasem w Rosji negatywnie może odbić się zwłaszcza brak technologii, wytwarzanych przez rodzimy przemysł. Nie należy również zapominać o gigantycznych kłopotach finansowych, w które Kreml wpadł po wznieceniu wojny na Ukrainie i aneksji Krymu.