25 okrętów, m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Ukrainy, Turcji i Rumunii rozpoczęło dziś na wodach Morza Czarnego ćwiczenia pod kryptonimem Sea Breeze-16. NATO-wska operacja potrwa do 30 lipca br. i jest jednym z kluczowych przedsięwzięć, zaplanowanych na drugą połowę 2016 roku. 

W związku z wydarzeniami w Turcji, związanymi z próbą puczu wojskowego przeciwników władz w Ankarze, nie było wiadomo, czy jednostki z tego kraju zdecydują się na ostateczny udział w ćwiczeniach NATO. Wątpliwości rozwiał dziś Andrij Tarasow, wiceszef ukraińskiej marynarki wojennej, także uczestnika manewrów Sea Breeze-16. – Wojskowi z Turcji przybyli na ćwiczenia zgodnie z planem – powiedział dzisiaj w Odessie Tarasow. 

To właśnie Odessa jest miejscem, w którym rozpoczęły się ćwiczenia, do których desygnowano 25 okrętów.  W operacji NATO i państw partnerskich biorą udział jednostki z USA, Turcji, Rumunii i Ukrainy, a ponadto z Polski, Gruzji, Grecji, Bułgarii, Włoch i Wielkiej Brytanii. Ogółem w ćwiczeniach, które potrwają do 30 lipca br., weźmie udział ok. 4 tys. żołnierzy. Do pomocy wojskowym oddelegowano również 20 samolotów i blisko 150 pojazdów opancerzonych.

Manewry Sea Breeze-16 są jednym z kluczowych przedsięwzięć operacyjnych NATO w drugiej połowie 2016 roku. Głównym zadaniem ćwiczeń jest przygotowanie skoordynowanych mechanizmów, do zapewnienia bezpieczeństwa w regionie Morza Czarnego. 

Tymczasem prokremlowskie media rozpoczęły kampanię, dyskredytującą ćwiczenia Sojuszu i państw partnerskich. W mediach w Rosji można znaleźć m.in. informacje, że uczestnicy manewrów narzekają na przygotowania ze strony ukraińskiej, która miała zaniedbać sprawy techniczne jednego ze swoich okrętów, uczestniczącego w operacji. Nic takiego nie miało jednak miejsca.