Nieudany zamach stanu w Turcji może sprawić, że w poniedziałek na finansowych rynkach będzie gorąco. Gdyby pucz się udał, miałby o wiele większe konsekwencje gospodarcze. A tak pewnie skończy się na krótkotrwałych zawirowaniach. – Może być nerwowo i część inwestorów odwróci się od Turcji. Nie wiadomo tylko, na jak długo – oceniają eksperci.

Na próbę przejęcia władzy w Turcji przez wojsko błyskawicznie zareagował rynek walutowy. Po pierwszych informacjach o zamachu kurs tureckiej liry spadł o 2 proc. względem amerykańskiego dolara. Biorąc pod uwagę dużą niestabilność notowań miejscowej waluty, spadek był raczej umiarkowany, choć potem powiększył się do 5 proc. wobec dolara i 4 proc. w stosunku do euro. Trudno w związku z tym przewidzieć, jak po weekendzie zareagują na to europejskie rynki walutowe.

Wiele będzie zależało od tego, czy w poniedziałek zostaną w Turcji otwarte banki i tamtejsza giełda. Po pierwszych wiadomościach o puczu Turcy ruszyli do bankomatów, żeby wypłacić gotówkę. W poniedziałkowy poranek pewnie ustawią się w kolejkach przed bankami, których tureckie władze mogą jednak nie otworzyć. Wtedy zrobi się nerwowo. Podobnie mogą zareagować zachodni inwestorzy, dla których turecki rynek dotąd był atrakcyjny. Nic dziwnego, Turcja to 18. gospodarka świata, większa od szwajcarskiej, a w naszym regionie ustępująca tylko rosyjskiej.

Reakcja inwestorów na turecki kryzys polityczny będzie ważna także dla Polski, ponieważ zaliczani jesteśmy do tego samego co Turcja środkowoeuropejskiego rynku wschodzącego. Jeśli więc finansowi gracze postanowią wyzbyć się tureckich akcji i obligacji, automatycznie to samo mogą zrobić z polskimi, w ich przeświadczeniu pochodzącymi z tego samego, niepewnego rynku. Nie można więc wykluczyć, że wydarzenia w Turcji wpłyną na kurs złotego, a także na notowania warszawskiej giełdy. Zwłaszcza jeśli rynek w Stambule zostanie zamknięty.

Nieudany pucz w Turcji z pewnością pogorszy i tak napiętą sytuację na świecie, wywołaną Brexitem, terrorystycznym zamachem w Nicei czy ostrą kampanią prezydencką w USA. Każde z tych wydarzeń odbija się na sytuacji gospodarczej, zwłaszcza niestabilnych wschodzących rynków, jak nasz. Jeśli w reakcji na to, co stało się w Turcji, ze wspomnianych rynków zacznie odpływać zagraniczny kapitał, potanieć mogą polskie akcje i papiery wartościowe, a z nimi także złoty. Ewentualny spadek wartości polskiej waluty, zwłaszcza wobec szwajcarskiego franka, będzie oznaczał wyższe raty walutowych kredytów hipotecznych. Nadzieja w tym, że skutki tureckiego kryzysu w Polsce złagodzi piątkowa decyzja agencji Fitch, która utrzymała ocenę naszej wiarygodności kredytowej, na dodatek pozostawiając jej stabilną perspektywę.