Amerykańskie radary AN/TPQ-36, które siły zbrojne Ukrainy otrzymały na początku miesiąca, zostały wysłane do Donbasu, by wspomóc żołnierzy w walce z prorosyjskimi terrorystami. 

Informacja bardzo szybko rozeszła się zwłaszcza wśród najemników Putina i rosyjskich żołnierzy, którzy od ponad dwóch lat okupują wschodnią Ukrainę i z agresją reagują na każdy manewr militarny sił zbrojnych Ukrainy, działających w strefie antyterrorystycznej (ATO). – Na południowych obrzeżach miejscowości Staryi Aidar, w pobliżu fermy drobiu, zainstalowano fortyfikacyjne wyposażenie w celu rozmieszczenia stacji przeciwartyleryjskich AN/TPQ-36 – powiedział jeden z przedstawicieli samozwańczej, Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL), cytowany przez rosyjskie media. 

Władze w Kijowie od samego początku nie ukrywały, że będą chciały jak najszybciej wcielić do działań zbrojnych sprzęt, podarowany przez Stany Zjednoczone. Nie dziwi więc fakt, że zaledwie kilka dni po otrzymaniu sprzętu, został on przetransportowany do Donbasu. Dzięki radarom ukraińscy żołnierze mogą skutecznie przygotować się na ostrzał artyleryjski, prowadzony przez wroga i z dużą dokładnością określić, skąd dokładnie płynie atak. 
Radar AN/TPQ-36 skutecznie wykrywa ogień artylerii i ataki rakietowe w zasięgu do 24 km.