Próba wojskowego puczu i wydarzenia w Turcji już po powstrzymaniu organizatorów zamachu stanu zdominowały komentarze ekspertów zajmujących się polityką międzynarodową. "Szybkie zduszenie puczu i porażka wojskowych są zasługą Policji Bezpieczeństwa rozbudowanej przez Erdoğana. Bezpieka już wcześniej kontrolowała działania wojskowych, przyspieszyła ich atak i była na niego przygotowana" - tłumaczy na łamach "Gazety Polskiej Codziennie" dr Jerzy Targalski ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.

"Konsekwencją piątkowego zamachu stanu będzie dyktatura Erdoğana oraz islamska armia religijna. Wzmocnienie islamistów tureckich, których poglądy nie są wcale takie umiarkowane, zaostrzy konflikt z Kurdami" - tłumaczy dr Targalski. "Szybkie zduszenie puczu i porażka wojskowych są zasługą Policji Bezpieczeństwa rozbudowanej przez Erdoğana. Bezpieka już wcześniej kontrolowała działania wojskowych, przyspieszyła ich atak i była na niego przygotowana".

Co teraz będzie działo się w Turcji?

"Bez wątpienia można się spodziewać wprowadzenia kary śmierci zgodnie z zapowiedzią premiera Binali Yildirim. Erdoğan będzie mordował opozycjonistów, podejmie walkę z Kurdami i można się spodziewać w Turcji wojny domowej. Jeśli chodzi o relacje turecko–niemieckie, to ciężko w tej chwili powiedzieć, jak potoczą się ich losy"

- wyjaśnia dr Targalski.


"Do tej pory Niemcy odpowiadali na wszelkie groźby Turcji przekupstwem i płaceniem haraczu, dlatego trudno się spodziewać, żeby Berlin zajął zdecydowane stanowisko teraz, gdyż musiałby uznać Turcję za wroga publicznego. A to jest mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że w Niemczech żyje ponad 4 mln obywateli tureckich"

- dodaje.