Co za wpadka posłanki Platformy. Południe to dla niej środek nocy

  

W Sejmie od rana trwają obrady. Najwięcej emocji wśród opozycji budzi projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który przygotowało Prawo i Sprawiedliwość. Najczęściej na mównicy pojawiają się rzecz jasna parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej. Szczególną wpadkę podczas swojego wystąpienia zaliczyła Monika Wielichowska, posłanka pierwszej z wymienionych partii.

Od godz. 9.00 posłowie na Wiejskiej zajmują się poselskim projektem ustawy o TK wniesionym przez grupę posłów Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

Jedna z posłanek Platformy Obywatelskiej tak zapędziła się w swojej krytyce ugrupowania rządzącego, że pomyliły się jej pory dnia.

Wysoka Izbo, procedujemy znowu w pośpiechu, znowu pod osłona nocy, znowu z naruszeniem prawa i obyczajów…

– grzmiała Monika Wielichowska,  ale w tym czasie cała sala sejmowa pękała już ze śmiechu.

Faktycznie trudno zachować powagę, kiedy okazuje się, że dla parlamentarzystki opozycji godz. 11.00 – bo o tej właśnie porze miała swoje wystąpienie – to jeszcze noc.




Po chwili odpowiedział jej – również z mównicy – poseł Paweł Grabowski z Kukiz’15.

Mamy godzinę 11.00. Sprecyzuję – 11.00 rano, nie 23.00. Tymczasem pani poseł Wielichowska mówi, że procedujemy coś w nocy. W związku z powyższym mam prośbę i apel do wszystkich państwa, abyście nie czytali bezrefleksyjnie tego, co wam piarowcy napisali na kartkach, tylko żebyście mówili z tej mównicy to, co myślicie. Odważcie się myśleć i mówcie to, co myślicie

– podkreślił Grabowski, za co został nagrodzony gromkimi brawami. 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

UE gotowa opóźnić brexit?

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/TeroVesalainen

  

Unia Europejska przesunie brexit do lutego 2020 roku, jeśli premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson nie będzie w stanie przeforsować uzgodnionego porozumienia w Izbie Gmin w nadchodzącym tygodniu - podał "The Sunday Times".

Jak ujawniają źródła dyplomatyczne, opóźnienie miałoby być "ruchome", co oznacza, że Wielka Brytania może wyjść z UE wcześniej - 1 lub 15 listopada, grudnia lub stycznia - jeśli umowa zostanie ratyfikowana przed końcem najbliższego tygodnia.

Żadna decyzja nie zostanie podjęta, dopóki państwa UE nie ocenią szans na przyjęcie przez parlament porozumienia o warunkach wyjścia, czyli na pewno nie zapadnie przed wtorkiem. Natomiast jeśli Johnson będzie miał poważne kłopoty z przyjęciem umowy w Izbie Gmin lub jeśli posłowie wymuszą drugie referendum, wówczas kraje UE, a zwłaszcza Niemcy, będą naciskać na dłuższe przesunięcie, być może do czerwca przyszłego roku - podaje "The Sunday Times".

Cytowany przez gazetę Norbert Roettgen, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Bundestagu i jeden z najważniejszych polityków chadeckiej partii CDU kanclerz Niemiec Angeli Merkel, opowiada się za dłuższym opóźnieniem. "Rada Europejska powinna teraz zdecydować o ostatnim, długim opóźnieniu, dając Wielkiej Brytanii czas na przygotowanie się do wszystkich możliwych rozwiązań, w tym drugiego referendum" - powiedział.

Antti Rinne, premier Finlandii, która sprawująca obecnie przewodnictwo w Radzie UE, będzie współpracował z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem w celu przeprowadzenia w ciągu najbliższych kilku dni konsultacji z unijnymi rządami. On również powiedział, że zapewnienie dodatkowego czasu Wielkiej Brytanii jest sensowne.

Według źródeł dyplomatycznych najbardziej prawdopodobną opcją jest podjęcie decyzji, że trzymiesięczne opóźnienie brexitu, zgodnie z tzw. ustawą Benna, do 31 stycznia 2020 roku, jest czysto "technicznym przedłużeniem". Taka decyzja może nawet nie wymagać od przywódców UE zorganizowania dodatkowego szczytu w poniedziałek 28 października i mogłaby zostać uzgodniona w drodze wymiany listów ambasadorów w Brukseli - pisze "The Sunday Times".

UE będzie musiała natomiast zorganizować nadzwyczajny szczyt, jeśli konieczne będzie przesunięcie brexitu poza 31 stycznia 2020 roku, gdyby porozumienie utknęło w Izbie Gmin lub deputowani odrzucili je, nie podejmując decyzji w sprawie nowego referendum ani nie odwołując wniosku o wyjście z UE.

Jak podkreśla "The Sunday Times", głównym pytaniem dla UE, a zwłaszcza dla Francji, byłby "cel" kolejnego długiego opóźnienia. Amelie de Montchalin, francuska minister ds. europejskich, powiedziała gazecie "Journal du Dimanche", że "niepewność polityczna" musi się skończyć. "Powinniśmy przestać wierzyć, że w interesie wszystkich leży wstrzymanie wszystkiego na sześć miesięcy, a potem wszystko będzie lepiej" - powiedziała minister.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl