Zlecona przez ministra Mariusza Błaszczaka kontrola po brutalnym potraktowaniu przez policję Marysi Kołakowskiej nic nie dała. Wobec policjantów, którzy poszarpali nastolatkę, nie będzie „żadnych wniosków dyscyplinarnych”.

W maju tego roku trójmiejscy policjanci zaatakowali grupkę osób, które wracały do domu po kontrmanifestacji przeciwko Paradzie Równości. Na jednym z przystanków młodzi ludzie zostali zaatakowani przez dwa kordony uzbrojonej w pałki policji. W sieci pojawiło się nagranie, na którym uchwycono całe zdarzenie. Widać, jak funkcjonariusze podchodzą do tłumu, który krzyczy w ich stronę: „Czekamy na tramwaj!”. Po chwili policjanci zbliżają się do tłumu i wyciągają z niego Marię Kołakowską, zakuwają w kajdanki i kładą na ziemi. Po zajściach przewieziono ją na komisariat. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl, początkowo Kołakowska miała być tam przetrzymana do niedzieli. Z powodu oporu niektórych funkcjonariuszy tak się nie stało.

Minister Błaszczak momentalnie zareagował na wydarzenie i ocenił zachowanie policjantów jako nieuzasadnione, po czym zlecił kontrolę.

- Policjanci działali zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, więc nie będzie tutaj wniosków dyscyplinarnych. Całe to zdarzenie i interwencja będą omawiane na kolejnych szkoleniach. Prawie każde takie zdarzenie po dużych zabezpieczeniach jest poruszane na szkoleniach i to również będzie przedmiotem omówienia

- mówi w rozmowie z rmf24.pl Joanna Kowalik-Kosińska, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego w Gdańsku.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadzi postępowanie w sprawie przekroczenia uprawnień przez policjantów. Funkcjonariusze biorący udział w zajściu nie zostali jeszcze przesłuchani.