Zasada jest prosta. Jeśli podczas wykonywania rzutu karnego, bramkarz nie stał na linii, a gol nie padł, "jedenastkę" należy powtórzyć. Tak jednoznaczną opinię ma szef sędziów UEFA Pierluigi Collina. A Portugalczyk Rui Patrício nie stał na linii, gdy strzelał Jakub Błaszczykowski.

Minęły trzy dni, a polscy kibice nadal wspominają dramatyczny mecz Polska - Portugalia podczas Euro 2016, a przede wszystkim komentują rzuty karne. Wygrali je Portugalczycy. Oczywiście, nic już nie zmieni wyniku, ale emocje nadal budzi sytuacja, gdy "jedenastki" nie wykorzystał Błaszczykowski.

O sprawie już informowaliśmy: kibice są przekonani, że Rui Patrício, portugalski bramkarz, broniąc strzał Kuby Błaszczykowskiego, nie stał na linii bramkowej i w takiej sytuacji karny powinien zostać powtórzony.

Wprawdzie szef sędziów UEFA Pierluigi Collina - jak relacjonuje sport.interia.pl - podczas spotkania z arbitrami Euro 2016, nie odniósł się bezpośrednio do zdarzenia z meczu Polaków, to zwrócił uwagę - bramkarz musi pozostać na linii bramkowej przy bronieniu rzutów karnych. Jako przykład podał sytuację ze spotkania Hiszpanii z Chorwacją, gdy Danijel Subasić odbił strzał Sergio Ramosa, wybiegając kilka kroków do przodu zanim nastąpiło uderzenie. 

Bramkarz ruszył się do przodu i nie zostało to zauważone przez zespół sędziowski. To był błąd


- stwierdził Collina.

Prowadzący spotkanie muszą zwracać uwagę na rzuty karne. W tej określonej sytuacji strzał powinien zostać powtórzony, a bramkarz upomniany żółtą kartką

- podkreślił.

Niestety, niemiecki sędzia Feliks Brych, nie zauważył, że Patricio nie stał na linii bramkowej...