Warszawski ratusz już rok przed reprywatyzacją działki przy ul. Chmielnej 70 wiedział, że dużo wcześniej wypłacono za nią odszkodowanie! Wynika to jednoznacznie z dokumentów ujawnionych przez Ministerstwo Finansów. Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze domaga się poniesienia odpowiedzialności politycznej przez władze miasta oraz składa zawiadomienie do prokuratury.
 
To może być afera, która zmiecie z urzędu prezydenta Hannę Gronkiewicz-Waltz i jej polityczne zaplecze. Ministerstwo Finansów ujawniło dokumenty dotyczące gruntów, które w 2012 r. w ramach reprywatyzacji warszawski ratusz zwrócił osobom podającym się za spadkobierców działek.  
 
Okazuje się, że grunty te zostały już dużo wcześniej spłacone, a urzędnicy miejscy doskonale o tym wiedzieli!
Na tych skandalicznych działaniach stolica stracić mogła nawet 160 mln zł, bo nawet na tyle mogą być wyceniane działki w samym środku miasta – tuż przy Pałacu Kultury.
 
Wcześniej urzędnicy magistratu oskarżali Ministerstwo Finansów, które jakoby nie poinformowało stołecznego ratusza, że działka przy dawnej ul. Chmielnej 70 została dawno spłacona. Dziś ta linia obrony padła. Dokumenty nie kłamią: już w 2011 r., a więc rok przed reprywatyzacją, resort finansów powiadomił urzędników Hanny Gronkiewicz-Waltz, że wszelkie roszczenia zostały spłacone.
 
Co na to prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz? Udzieliła szokującego wywiadu  „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, w którym twierdzi, że trwa na nią polityczna nagonka. Gronkiewicz-Waltz nie przebiera w słowach:

- Będą szukać paragrafów na każdego, kto nie jest z PiS, a wiadomo, że kto nie jest z PiS, jest przeciwko niemu. Wysłuchałam ostatnio przemówienia ministra Macierewicza i jestem przekonana, że dojdzie do aresztowań ludzi, dojdzie do tragedii. Pamięta pani, co zrobili z Barbarą Blidą? Teraz to samo będą robić z innymi. Nie jestem ani histeryczką, ani panikarą, ale wiem, że rząd PiS doprowadzi do tego, że kolejnych wyborów za 3,5 roku nie będzie - komentowała Gronkiewicz-Waltz.