– Drużyna jest trochę poobijana, ale na wstępie chcę uspokoić. Nie będzie żadnych problemów, aby w komplecie zespół był w pełni zdrów na następny mecz. Dwa urazy są odrobinę większe. Wczoraj Arek Milik skręcił staw skokowy, ale wiemy, że to nie będzie problem – powiedział na konferencji prasowej Jacek Jaroszewski, lekarz reprezentacji Polski. W spotkaniu z dziennikarzami wzięli również udział Arkadiusz Milik i Bartosz Kapustka.

Jeśli chodzi o Roberta, to doznał dość nieprzyjemnego stłuczenia śródstopia. Od wczoraj po powrocie zostały wdrożone działania lecznicze. Dzisiaj będzie regeneracja, a jutro aktywny wypoczynek. To wszystko sprawi, że wszyscy będą gotowi, myślę, że pojutrze najpóźniej do pełnego treningu – zapewnił Jaroszewski.

Z kolei Arkadiusz Milik przyznał – mówiąc o meczu ze Szwajcarią – że po raz pierwszy rozgrywał tak długie spotkanie.

Wszystko jest w porządku, jak po każdym meczu 90-minutowym. Jesteśmy z siebie dumni, ale zachowujemy chłodną głowę. Przed nami kolejny mecz z Portugalią i musimy zrobić wszystko, by dotrzeć jak najdalej. Wszystko w naszych nogach

– powiedział na niedzielnej konferencji prasowej w La Baule napastnik reprezentacji Polski.

Mówił też o swoim urazie, którego doznał w czasie spotkania ze Szwajcarami.

Już miałem kilka urazów tej kostki, ale im jest ich więcej, tym krócej trzeba je leczyć. Przez 10 minut na boisku odczuwałem ból, ale z każdą kolejną minutą było coraz lepiej. Dziś zmniejsza się już obrzęk, jestem dobrej myśli. Co do mojej postawy, zgadzam się, że mogłem już zapisać na swoim koncie więcej trafień niż jedno. Dochodzę do sytuacji, ale brakuje nieco spokoju, najważniejsze są jednak zwycięstwa całego zespołu. Taka jednak jest rola napastnika – czasem wpada wszystko, a czasem, mimo wielu okazji, nic

– powiedział Milik.

Nasz napastnik odniósł się również do czekającego nas meczu z Portugalią.

Portugalczycy mają wiele indywidualności. Trzeba uważać na kontrataki w ich wykonaniu, ale bardzo dobrze radzą sobie też w ataku pozycyjnym. Nie mieliśmy okazji obejrzeć ich meczu z Chorwacją, jedynie dogrywkę, gdyż wróciliśmy dość późno do hotelu. Cieszy nas trochę, że Portugalczycy też musieli zagrać 120 minut. Nie myślałem o tym, jak będzie wyglądała walka z Pepe. Wiem, jak on gra, jak się zachowuje, ale nie sądzę, żeby dopuścił się zaczepek czy był w stanie mnie zaskoczyć czymś, czego bym się nie spodziewał

– mówił Milik.

Natomiast Bartosz Kapustka, który nie grał w meczu ze Szwajcarią, przyznał, że sobotnie spotkanie kosztowało go sporo nerwów.

Mecz ze Szwajcarią był dla mnie najtrudniejszy pod względem emocji. Siedząc na trybunach, dużo bardziej reagowałem na boiskowe wydarzenia. Gdy coś działo się pod naszą bramką cały się trząsłem. Cieszę się, że w kolejnym meczu będę gotowy do gry

– powiedział Kapustka.