Zaledwie przed dwoma dniami pisaliśmy o Januszu Gajosie, który naopowiadał Magdalenie Jethon, że się boi i z tego strachu „broni demokracji” razem z KOD-em. Przebić postanowiła go koleżanka po fachu – Renata Dancewicz. I popłynęła dokumentnie. Oświadczyła, że nie widzi „w tej chwili różnicy między kalifatem islamskim, a Polską”.

Renata Dancewicz, aktorka znana z takich filmów i seriali jak „Pułkownik Kwiatkowski”, „Ekstradycja”, „Kryminalni” czy „Prawo Agaty”, w udzielonym „Faktowi” wywiadzie otwarcie krytykuje obecną władzę i ubolewa nad dramatyczną, według niej, sytuacją kobiet w Polsce.

Jako że aktorka uważa się za feministkę, to musiało paść pytanie o ustawę antyaborcyjną. 

(...) nie trzeba być feministką, żeby coś takiego uznać za rzecz skrajnie nieprzyzwoitą, niegodną, niehumanitarną oraz niechrześcijańską. Nie widzę w tej chwili różnicy między kalifatem islamskim, a Polską, która nie jest jeszcze państwem wyznaniowym, a świeckim. Nawet jeśli większość Polaków deklaruje przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego, nie można narzucać swoich zapatrywań religijnych całej reszcie.

– powiedziała Dancewicz.

Nie mogło się, rzecz jasna, obyć bez ataku na Kościół. 

Dostępność i legalność aborcji nie ma charakteru nakazowego, jeśli nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób. Rozumiem, Kościół – ma naukę, którą musi głosić – natomiast polityków już nie. Politycy zabiegają dziś o względy Kościoła, w ogóle nie reprezentują ludzi, którzy ich wybrali. Ten impet z jakim Kościół się wtrąca w kwestię zaostrzenia aborcji, świadczy o klęsce – klęsce jego nauczania.

– oznajmiła.

Co ciekawe, Dancewicz – identycznie jak Gajos – też się boi. I narzeka na nowy rząd. 

Myślę, że Polacy mają dużą dozę zdrowego rozsądku. Im bardziej gwałtownie i z większym impetem nowa władza przeprowadza swoją „dobrą zmianę”, tym szybciej to się skończy i ludzie powiedzą: dosyć. Myślałam, że politycy będą realizować swoje cele w sposób bardziej cywilizowany. Natomiast to, co widzimy na scenie politycznej, jest plemiennym pogaństwem. Boję się podziału, który teraz jest tak widoczny. Takie zachowanie z chrześcijaństwem nie ma nic wspólnego...

– przekonywała aktorka.