Kancelaria Premiera nie dopuściła wczoraj do udziału w spotkaniu premier Beaty Szydło i prezydenta Chin Xi Jinpinga z dziennikarzami reporterki „Codziennej” Hanny Shen. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że powodem były naciski strony chińskiej. Nasza korespondentka w Azji wielokrotnie krytycznie oceniała łamanie praw człowieka przez komunistyczne władze w Pekinie.

„Codzienna” od tygodni przygotowywała się do relacjonowania zakończonej wczoraj dwudniowej wizyty w Warszawie prezydenta Chin Xi Jinpinga wraz z małżonką Peng Liyuan.
4 czerwca br., w rocznicę masakry na pl. Tiananmen, podczas której komunistyczne władze w Pekinie zamordowały kilka tysięcy protestujących studentów, grupa byłych działaczy antykomunistycznej polskiej opozycji, ekspertów ds. Chin i dziennikarzy skierowała list do prezydenta Andrzeja Dudy i premier Beaty Szydło. Wyrażono w nim nadzieję, że rządzący w Polsce poruszą w czasie wizyty prezydenta Chin Xi Jinpinga w naszym kraju temat łamania praw człowieka w ChRL-u.

Inicjatorką listu była właśnie Hanna Shen, która miała relacjonować wizytę Xi w Warszawie i w terminie wysłała zgłoszenia akredytacyjne do Kancelarii Prezydenta (KP) oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM). Jednak aż do momentu wyjazdu chińskiej delegacji z Polski KP nie odpowiedziała na to zgłoszenie. Z kolei KPRM najpierw przysłała potwierdzenie akredytacji dla korespondentki „Codziennej”, jednak ostatecznie jej nazwisko nie znalazło się na liście dziennikarzy, którzy mogli wziąć udział w spotkaniu premier Szydło i prezydenta Xi. Jak poinformowała nas służba prasowa KPRM, na liście „nie wystarczyło miejsca” dla Hanny Shen. Z kolei jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, powodem niedopuszczenia naszej dziennikarki była interwencja komunistycznych władz ChRL-u. Nie był to też jedyny przypadek odmowy akredytacji. Według naszych ustaleń bez odpowiedzi z KP i KPRM zostało zgłoszenie dla korespondenta i fotoreportera gazety „Epoch Times Deutschland” Tomasza Ozimka, znanego z krytycznego nastawienia do władz w Pekinie.

Cały artykuł został opublikowany w „Gazecie Polskiej Codziennie”