Bielizna i ubrania niemieckiego zbrodniarza Adolfa Hitlera zostały sprzedane na aukcji w Monachium. Jego marynarka osiągnęła cenę za 275 tys. euro. Licytowano też osobiste przedmioty Hermanna Göringa, marszałka Rzeszy. W sumie za wystawiane przedmioty zapłacono 600 tys. euro. Historycy oraz środowiska żydowskie bezskutecznie protestowały... 

Wszystkie pamiątki po niemieckich nazistach kupił tajemniczy nabywca z Argentyny. Dodatkowym skandalem był fakt, że kupiec był oznaczony podczas licytacji numerem 888, co kojarzy się z używaną przez neonazistów liczbą 88. 

Zwycięzca aukcji kupił m.in. marynarkę Hitlera (za 275 tys. euro), jego skarpetki, a także zestaw bielizny Göringa (3 tys. euro). Łącznie nabył ok. 50 przedmiotów.

Kiedy reporter "Bild" zapytał nabywcę, kim jest, człowiek podobno odpowiedział angielszczyzną z hiszpańskim akcentem. Mówił, że przybył z Argentyny i kupił przedmioty dla muzeum, ale odmówił podania swojego nazwiska.

Zwycięski oferent nabył również pojemnik z mosiądzu zawierający cyjanowodór, którym Göring, szef sił powietrznych i założyciel tajnej policji Gestapo, zabił się kilka godzin przed planowaną egzekucją w 1946 r. w Norymberdze.

W ubiegłym tygodniu Centralna Rada Żydów w Niemczech zwróciła się do domu aukcyjnego Hermann Historica, aby odwołałano licytację, mówiąc, że to "skandaliczne i obrzydliwe" zarabiać na pamiątkach hitlerowskich.

"Bild" donosi, że pokój aukcyjny był wypełniony "młodymi parami, starszymi mężczyznami oraz muskularnymi facetami z ogolonymi głowami i środowiskowymi tatuażami".