Coraz więcej Brytyjczyków za Brexitem. Referendum już w czwartek

  

Już 23 czerwca Brytyjczycy powiedzą, co myślą o Unii Europejskiej. Sondaże wskazują na wyjście z Unii. Ale sondaże to sondaże, a głosowanie to już inna sprawa - pisze Rafał Grodowski na łamach "Gazety Polskiej Codziennie". Najnowsze badanie pokazuje, że rośnie grono mieszkańców Wysp popierających wyjście ze Unii.

Sondaż agencji Opinium dla tygodnika "Observer": 44 proc. uczestniczących z badaniu jest za Brexitem, identyczna grupa chce pozostania w Unii Europejskiej. Z kolei badanie Ipsos Mori (także w ubiegłego tygodnia) wskazało, że aż 51 proc. Brytyjczyków jest za opuszczeniem wspólnoty. Miesiąc wcześniej było ich 42 procent.

"Dla Brytyjczyków referendum to nie nowina. W ostatnich kilkudziesięciu latach mieli ich kilka. Oczywiście ich waga była różna, ale dwa były bardzo istotne. Referendum w latach 70. na temat obecności w Unii Europejskiej (dokładnie dwa lata po wstąpieniu) czy niedawne na temat niepodległości Szkocji. I ani razu werdykt nie zmienił sytuacji kraju. Stosunkowo niedawno odbyło się też referendum na temat zmiany systemu wyborczego. Także nie przyniosło zmiany. Czy i tym razem tak będzie? Wielu ekonomistów i polityków uważa, że stawka jest ogromna. Na pewno dla Europy, bo może to być pewnego rodzaju początkiem pewnej tendencji. Ale czy dla Wielkiej Brytanii? Tu ocena nie jest taka prosta. Przecież gdyby miało być inaczej i z założenia kraj miałby dużo stracić, zapewne nie doszłoby do referendum. Ocena tego, co wydarzy się w momencie, gdy kraj na Wyspach opuści Europę, nie jest taka prosta" - podkreśla Rafał Grodowski.

1975
Pierwsze istotne historyczne referendum dotyczyło tego samego, co obecne – opuszczenia struktur Unii Europejskiej (wtedy jeszcze EWG). Miało miejsce w 1975 r., dwa lata po wejściu Zjednoczonego Królestwa do EWG. Brytyjczycy zdecydowali o pozostaniu w strukturach europejskich. Za pozostaniem kraju głosowało wtedy aż 67 proc. obywateli. A funt i giełda londyńska? Giełda straciła w tym czasie (okres od początku kwietnia do początku czerwca) prawie 4,6 proc. To sporo, ale w ramach porównania główny parkiet europejski, czyli rynek niemiecki, zniżkował ponad 4,8 proc. Inaczej rzecz się miała z funtem. Bo jego spadek wyniósł wtedy 2,8 proc. wobec amerykańskiego dolara, a euro (występujące wtedy jako ecu, a zarazem jedynie jednostka rozrachunkowa) zyskało do amerykańskiej waluty 1,5 proc. To pokazuje jedno, że zmiana na giełdach była niewielka, ale obawy o ówczesny Brexit mocno uderzyły w funta. I był to chyba początek wyraźnych spadków, bo szybko funt zszedł poniżej poziomu 2 dol., a do ceny z 1975 r. wrócił dopiero po kilku latach.

1979
Kolejne to trochę zapomniane referendum w Szkocji na temat parlamentu szkockiego. Miało miejsce w roku 1979 i też nie przyniosło zmian – w znacznym stopniu przez niską frekwencję. Bo nieznaczna większość wyborców powiedziała „tak”. Nie odegrało ono znaczącej roli i nie miało także tego ładunku emocji co inne referenda ogólnokrajowe.

2014
Ostatnie istotne referendum odbyło się w Szkocji i dotyczyło niepodległości. Miało miejsce stosunkowo niedawno, bo we wrześniu 2014 r., już pod rządami Davida Camerona. Rządząca Szkocją Szkocka Partia Narodowa przegrała je i jakkolwiek cieszy się znaczną popularnością, to werdykt doprowadził do zmiany przywództwa w partii. A funt i giełda? Funt w ciągu ostatnich dwóch miesięcy do referendum stracił ponad 4,8 proc., co prawda był to okres umocnienia dolara i euro też mocno zniżkowało, bo o ponad 5 proc., jednakże widoczna jest pewna prawidłowość. Ryzyko zmian polityczno-gospodarczych (bo czymś takim byłaby niepodległa Szkocja) wpływa bardzo na funta i wówczas waluta brytyjska traci. Giełda, co ciekawe, zanotowała wtedy symboliczny o 0,6 proc. wzrost. Inaczej było dla porównania we Frankfurcie, gdzie rynek nieznacznie, bo 1 proc., zniżkował. To odmiennie niż w 1975 r., ale zapewne kryzys ekonomiczny, jaki miał miejsce i wtedy, i w 2014 r., mocno na to wpływał.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

MSZ o zachowaniu szefów Netflixa. "Dziękujemy za reakcję!". Szef KPRM także odpowiedział

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/mou22y

  

"Doceniamy podejmowanie przez Netflix Polska trudnych i ważnych tematów. Mamy nadzieję, że przy przyszłych produkcjach uda się dochować należytej dbałości o prawdę historyczną" - stwierdziło Ministerstwo Spraw Zagranicznych. "Efekty interwencji @MorawieckiM. Tak się dba o prawdę historyczną!" - dodał szef KPRM Michał Dworczyk.

W czwartek wieczorem na Twitterze Netflixa ukazało się oświadczenie w sprawie serialu dokumentalnego "Iwan Groźny z Treblinki".

"Wspieramy twórców serialu +The Devil Next Door+ (Iwan Groźny z Treblinki), którzy wykonali istotną pracę oraz badania. Chcąc zapewnić naszym użytkownikom więcej informacji na ważne tematy przedstawione w tym serialu dokumentalnym i uniknąć nieporozumień, w ciągu najbliższych dni dodamy teksty do niektórych przedstawionych w nim map"

- głosi oświadczenie.

[polecam:https://niezalezna.pl/297340-netflix-przyznaje-sie-do-bledu-i-umiesci-napisy-prostujace-klamstwo-to-efekt-listu-premiera]

Na oświadczenie odpowiedziało polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

"Dziękujemy za reakcję! Doceniamy podejmowanie przez @NetflixPL trudnych i ważnych tematów" - napisano w czwartek na Twitterze MSZ. "Mamy nadzieję, że przy przyszłych produkcjach uda się dochować należytej dbałości o prawdę historyczną" - dodano.

Wcześniej oświadczenie Netflixa skomentował również szef KPRM Michał Dworczyk. "Efekty interwencji @MorawieckiM. Tak się dba o prawdę historyczną! Przy okazji gratulacje dla całego zespołu @ChlopikMariusz" - napisał Dworczyk.

Premier Mateusz Morawiecki w poniedziałek przekazał list do szefa Netliksa w związku z nieścisłościami historycznymi w serialu "Iwan Groźny z Treblinki". Podkreślił, że ukazana w nim mapa Polski z zaznaczonymi obozami zagłady wprowadza w błąd i jest pisaniem historii na nowo. Zaznaczył, że liczy na poprawę błędu lub poinformowanie o nim widzów.

[polecam:https://niezalezna.pl/296754-naszym-zadaniem-jest-stanowczo-zareagowac-premier-morawiecki-pisze-do-szefa-netfliksa]

"Niedawno opublikowany serial +The Devil Next Door+ przedstawia mapę, która niezgodnie z prawdą umieszcza kilka niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych we współczesnych granicach Polski. Brak też jakiegokolwiek komentarza lub wyjaśnienia, że obozy te były zarządzane przez Niemcy" – podkreślił m.in. szef rządu.

Miniserial dokumentalny "Iwan Groźny z Treblinki" (oryginalny tytuł: "The Devil Next Door") opowiada o Iwanie Demianiuku, ukraińskim zbrodniarzu wojennym, strażniku obozu zagłady w Treblince podczas II wojny światowej. W pierwszym odcinku serialu pokazano mapę Polski w dzisiejszych granicach z zaznaczonymi obozami zagłady, m.in. Auschwitz, Sobiborem, Treblinką i Płaszowem. Na amerykańską produkcję zareagował m.in. polski MSZ.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl