Reprezentacja Polski zremisowała z Niemcami 0:0 w swoim drugim meczu na Euro 2016. Gdyby jednak Arkadiusz Milik był skuteczniejszy, mogłoby dojść do sensacyjnego rozstrzygnięcia.

- Szkoda, że nie udało się wykorzystać moich sytuacji - nie ukrywał tuż po meczu napastnik biało-czerwonych. 

Tych sytuacji było kilka. Najdogodniejsza tuż po przerwie, kiedy fantastycznie dośrodkowaną przez Kamila Grosickiego piłkę Milik próbował wpakować do siatki głową. Aż prosiło się, by uderzał szczupakiem, a wtedy bramkarz rywali nie miałby nic do powiedzenia. W 69. minucie znów świetnie zagrał mu Grosicki, a Milik fatalnie spudłował. Potem gracz Ajaksu Amsterdam popsuł jeszcze dwie świetnie zapowiadające się kontry. Po jednym z niecelnych podań został potężnie zrugany przez Roberta Lewandowskiego, który wychodził na czystą pozycję, ale nie doczekał się od Milika podania.


- Nic już na to nie poradzę. W powtórce widziałem, że powinienem strzelać nogą, a nie głową - odniósł się do sytuacji z 45. minuty napastnik. - Musimy szanować ten punkt. Niemcy prowadzili grę, ale to my mieliśmy bardziej klarowne sytuacje. Po tym remisie czujemy niedosyt - podsumował.


- Ta noc będzie dla mnie długa… - zaznaczył na koniec rozczarowany. 

Oby brak skuteczności w meczu z Niemcami nie przeszkodził Milikowi w dobrym występie w ostatnim meczu fazy grupowej. Z Ukrainą Polacy zagrają we wtorek.